Doktor Beck twierdzi, że – jako osoba otyła – prawdopodobnie lubię uczucie sytości po posiłku, ale to nieprawda. Rzadko kiedy jem do momentu wypełnienia żołądka po brzegi. Nie lubię być najedzona po kokardę. Sytość mnie osłabia, obciąża i zniechęca. Sytość mnie rozczarowuje brakiem ukojenia, którego często szukam w jedzeniu. Sytość nie daje mi satysfakcji, nie rozwiązuje problemów, nie powoduje wyrzutu dopaminy. Sytość mnie smuci. To raczej lekkie uczucie głodu pobudza moje zakończenia nerwowe, dając miłe poczucie panowania nad sytuacją. Jedzenie jest dla mnie aktem kapitulacji, w którym czasem odnajduję perwersyjną przyjemność.


Dodaj komentarz