Od przeszło 12 lat, mniej więcej o tej właśnie porze roku, zastanawiam się, czy warto po raz kolejny inwestować w domenę dev.zazie.com.pl oraz serwer, na którym stoi cały ten mój blogowy bałagan… I choć pięć stów piechotą nie chodzi, to zawsze kapituluję pod naporem jakichś mglistych wyobrażeń, że w końcu rozruszam tę stronę, zostanę influencerką i coś tam, coś tam… Czy to się kiedykolwiek wydarzyło? Nie. Czy wydarzy się kiedykolwiek? No raczej nie sądzę. A zatem: czy pięć stówek mogłabym wydać jakoś bardziej pożytecznie? A jakże!
Znając siebie, kupiłabym perfumy.
Napisałam ostatnio na blogu, że: „kolekcjonuję perfumy. kupuję je sobie z powodu odczuwanego smutku i żalu, na okoliczność niespełnionych marzeń, zawiedzionych oczekiwań i niedotrzymanych słów. mam wielką kolekcję oszałamiających zapachów i pięknych flakonów, z której wcale nie jestem dumna. to taka moja wstydliwa przypadłość. ot, pocieszanie wonnościami złamanego serca.”
Ale to tylko część prawdy. Po prostu kocham perfumy, bo olfaktorycznie ewokują mi masę wspomnień, skojarzeń, nastrojów i otwierają przede mną zupełnie nowe światy.
Wpisujcie miast… to znaczy nazwy Waszych ukochanych, kultowych i wyjątkowych zapachów – chcę zobaczyć, co tracę! [… – powiedziała Zazie, dyskretnie zamykając stopą przepastną szufladę z flakonami]


Dodaj komentarz