Pamiętam z dzieciństwa pewną radiową piosenkę . Nie pomnę, kto ją śpiewał i na jaką melodię, ale jej tekst zapadł we mnie głęboko i na lata, a szedł on mniej więcej tak: „nie będę cicho, nie będę cicho, będę krzyczała, gryzła, drapała…” – i wyrażał mniej więcej to, jak się czułam nie tylko w okresie dzieciństwa, ale i w kolejnych stadiach mego rozwoju jako jednostki.
Z tej piosenki wnioskować można, że miałam się dosyć kurwa średnio, ale w końcu nauczono mnie, by raczej się tym nie chwalić. A już na pewno nie przedsiębrać w związku z tym żadnych pochopnych kroków czy innych aktów rozpaczy, które mogłyby na mnie ściągnąć jeszcze większe kłopoty niż te, które miałam we własnej głowie. Reasumując: w wieku 5 lat byłam już dzieckiem idealnie cichym i kipiącym bezgłośnie dziką furią.
Nie wiem, czemu przypomniałam sobie o tym akurat dziś i jeszcze bardziej nie wiem, czemu o tym piszę.
Jakkolwiek, wyziew domagał się zapisania, co niniejszym uczyniłam.
I co wy czyńcie na moją pamiątkę.
ding!



Dodaj komentarz