Powiem tak: Matka Zazie nie mogła sobie wymarzyć nie tylko lepszego towarzysza życia, ale i ojca dla swoich mopsich pociech. Oto człowiek sprawdzony w najtrudniejszych bojach – zarówno w walce o życie i zdrowie Kumoka oraz dobrostan senioralny Misia Miszura, ale i próby okiełznania szczenięcego popierdolenia Małego Czuczu. Wszystkie kochamy Marcinka jak pojebane, ale Czuczu wyraża to zdecydowanie najlepiej z nas! ;)











Dodaj komentarz