Czegokolwiek by nie powiedzieć o tym łobuzerskim straszydełku – jedno jest pewne: kocha Misia na zabój. I choć osobliwie wyraża to swoje gorące uczucie – zbyt intensywnie, zbyt agresywnie – Miszurek może być pewien, że oto w końcu dorobił się swojego żarliwego wyznawcy, który jest weń zapatrzony jak – nie przymierzając – w święty obrazek…







Dodaj komentarz