,

rzygi

Pisanie uruchamia we mnie całe pokłady smutku i bólu, które znienacka lecą mi na głowę jak deszcz dawno zapomnianych szpargałów, wysypujący się zza uchylonych drzwi pawlacza. Chciałam wyjąć tylko pompkę do roweru, niebieską torbę z Ikei albo litrowy słoik z zakrętką twist-off, ale nie, kurwa, nie!

Przeszłość – nieostrożnie naruszona drgnięciem misternej konstrukcji bambetli, klamotów i rupieci – dostaje nagle torsji i szczodrze obrzyguje mnie artefaktami minionego czasu. I tak oto lecą na mnie płetwy, składane krzesełko turystyczne, sparciały gumowy termofor, woniejąca naftaliną czapa z lisią kitą albo futrzany kołnierz zakończony smętnymi nóżkami, elektryczna miska z masażem wodnym stóp, uprząż do ćwiczenia mięśni brzucha z telezakupów mango oraz bombki choinkowe.

Na chuj był mi ten jebany słoik, kurwa.

 

 

KOMENTARZE

3 odpowiedzi do „rzygi”

  1. Twoje słowa i teksty takie jak ten totalnie ożywiają moją wyobraźnię i zmysły, stoję normalnie w jakimś korytarzu, widzę i czuję te bibeloty 😉 Mam nadzieję, że będziesz czasem pisała, bo ja zaglądam, od lat 💜

  2. Awatar Katarzyna

    Jeden z lepszych tekstów. Really

  3. W punkt!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *