Strona główna » w samym środku lutego, w samym środku niczego…
, , ,

w samym środku lutego, w samym środku niczego…

 

Po ostrej interwencji mojego psychiatry byłam zmuszona zejść z maksymalnych dawek paroksetyny i bupropionu. Rozumiem jego obawy o moje zdrowie, ale normalne dawki niestety nie trzymają mnie w pionie.
Nie wiem, jak teraz pociągnę.

– Nie wiem, jak teraz pociągnę… – mówię mu, a on przedłuża wizytę, żeby wytłumaczyć mi, na jak wielkie niebezpieczeństwo się narażam i czym to grozi.

Kumok jest teraz tak maleńka, że mieści się w mojej dłoni, w kieszeni kurtki, w fałdach szalika, w zagłębieniu obojczyka. Idę z nią wtuloną we mnie przez deszczowe wieczorne miasto, w samym środku lutego, w samym środku niczego, głucha na wszystkie „daj jej odejść” i „wróć do życia”. Przecież żyję. Teraz nawet podwójnie.

 

 

 

 

 


 

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *