1 listopada godz. 21:18. Kumok spokojnie drzemie, na lekach przeciwbólowych, pod kroplówką, walcząc z ostrym zapaleniem trzustki.
Leżę obok niej, na podÅ‚odze w lecznicy, nie Å›piÄ™ od ponad doby, trzymam nieprzerwanie rurkÄ™ z tlenem przy jej pyszczku. BojÄ™ siÄ™, ale wierzÄ™, że da radÄ™. Bo przecież zawsze dawaÅ‚a…
Jednak chwilÄ™ przed 23.00 Kumok postanawia, że jednak musi już iść… 🖤
Nie mogÄ™ w to uwierzyć… Przecież 30 godzin wczeÅ›niej trafiÅ‚yÅ›my do kliniki z bolÄ…cym brzuszkiem. Zaledwie kilka dni po tym, gdy okazaÅ‚o siÄ™, że guz nowotworowy zniknÄ…Å‚, a serce jest w Å›wietnym stanie. Przecież to byÅ‚ cud, a kardiolog z onkologiem stwierdzili, że Kumok jest po prostu niezniszczalna i „zapraszamy na kontrolÄ™ za 3 miesiÄ…ce”. Przecież wszystko miaÅ‚o być już dobrze, badania krwi wzorowe, a z dnia na dzieÅ„ zaczÄ…Å‚ boleć jÄ… brzuszek. Po prostu bolaÅ‚ jÄ… brzuszek. DoÅ›wiadczona weterynarz w renomowanej warszawskiej klinice mówiÅ‚a, że to zagazowane jelitka i żeby podawać Espumisan. A teraz nagle zapalenie trzustki i wweterynarze z pruszkowskiej kliniki, którzy próbujÄ… jÄ… ratować. Przecież za chwilÄ™ miaÅ‚a obchodzić 13 urodziny i jeszcze sobie trochÄ™ pożyć.
🖤 I nagle trzymam w ramionach jej martwe ciałko. Moje ukochane mopsie ciałko. Moje serce. Moje Słońce. Mojego Kumoka.
…………
……….
Bliscy pytają, kiedy w końcu zacznę żyć. Bo przecież teraz już mogę.
A ja na nich patrzÄ™, nie rozumiejÄ…c.



Dodaj komentarz