jest inaczej.
jest dobrze.
powoli odbudowuję swój świat. ze słodko-gorzkich resztek, kolorowych ścinków, dziwno-fantastycznych szczątków i mgliście zapamiętanych fragmentów dawnej siebie. brodzę po kolana wśród zgliszczy już na wpół pogrzebanego kolosa na glinianych nogach. wszystko skruszało i rozwiało się na cztery strony. tym razem muszę zadbać o mocne fundamenty. żadnej fuszerki, żadnego pośpiechu. zero kompromisów, zwłaszcza w miłości. do pierników dodaję w tym roku dwa razy więcej miodu.


Dodaj komentarz