schudłam, zgrubłam, schudłam, zgrubłam. próbuję się podnieść z tego żenującego i dość niewygodnego położenia, ale wiecie jak jest. mnóstwo pokuszeń, którym ulegam. wszystko mnie wodzi za nos i na manowce, boczkiem, boczkiem, pani się przesunie, kucnie i przejdzie tędy, pod ścianą, nikt nie zauważy.

a pani coraz trudniej się przecisnąć, bo pani swoje waży. i swoje wie.
i że niby dzisiaj ostatni raz w życiu zje pizzę, a jutro jeszcze pożegna się z hinduskim butterchickenem.
koniec końców – z jednym się pani żegna, z innym zapoznaje. no to brudzia! i już leci. pięć szklanek whisky z colą.
i pszenna pita z masłem, opierdalana po kryjomu w cudzej kuchni.
w ramach zacierania po sobie śladów – wymalowałam się znalezionym pokątnie zestawem “kids carnival kit”.
jezu drogi, czy ja kiedykolwiek przestanę… czy mi kiedykolwiek cokolwiek w życiu wyjdzie… oraz którędy.

podobno ziemia zmienia częstotliwość, kąt nachylenia i coś tam jeszcze. pewnie dlatego wszystko leci mi z rąk. i przecieka przez palce.
niestety, choć chciałabym, nie mogę powiedzieć nic więcej, bo nikt mnie o to nie pyta, ani wiedzieć nie chce. a już na pewno nie ty.
bo niby co cię to, prawda?
Creep (Radiohead cover) || Postmodern Jukebox ft. Haley Reinhartft


Dodaj komentarz