dzień 38: środa, 24 lutego 2016

Chcę chudnąć bez przerwy! Z każdym dniem będę ważyć coraz mniej, aż w końcu zniknę!
Uhum. Tak naprawdę to nie mam nawet szans wrócić do mojej dawnej wagi 55 kg.
Okolice 60-tki wydają się być szczytem moich marzeń. A realnie? 65 will be OK.
♦ WAGA: w normie.
♦ ILOŚĆ WYPITYCH PŁYNÓW: piję, no piję.

♦ SUPLEMENTY: zapomniałam.
♦ POSIŁKI: o tym na szczęście nie zapomniałam.
śniadanie: jabłko z cynamonem, migdałami i pestkami słonecznika

obiad: ciecierzyca „po hindusku” z przyprawami

kolacja: krewetki na parze z warzywami
♦ AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA: ochocka przebieżka. 2 km.
♦ SAMOPOCZUCIE: łzawe.
♦ GRZECHY i WYSTĘPKI: brak.
♦ MOTYWACJA: a co mi innego pozostaje?

♦ PIOSENKA DNIA: „Manhattan” Ella Fitzgerald
♦ KOMENTARZ: „Manhattan” przywodzi mi na myśl Warszawę wiosną, dziwne ;)
♦ PSYCHOLOGICZNY PROGRAM ODCHUDZANIA wg dr Judith S. Beck – dzień 038
zadanie 38: Przebrnij przez etap braku zmian
– Wiele osób uważa, że co tydzień powinny tracić na wadze – zaczyna dr Beck – Czy Ty też tak myślisz?
Nie, no dobra, no jasne, że nie. Chciałabym, ale wiem, że to niemożliwe, ok? Nauczona doświadczeniem wiem, że moja waga spada co 2-3 tygodnie i jak dotąd nie znalazłam sposobu, aby ten proces przyspieszyć. Tak działą mój organizm i raczej tego nie przeskoczę.
Zapytam tylko: czy Twoje wcześniejsze doświadczenia podpowiadają Ci, że tak powinno być? Na ogół tracimy trochę na wadze, potem utrzymujemy tę samą wagę przez tydzień lub dwa, znowu zrzucamy kilogramy, trochę przybieramy, znowu zrzucamy, tydzień lub dwa się nie zmienia i tak dalej. (…) Takie krótkie okresy zastoju są jak najbardziej naturalne. Jeżeli oczekujesz, że wskazania wagi co tydzień będą niższe, jesteś na najlepszej drodze do rozczarowania. Po jakimś czasie zauważysz, że zdarzają się nawet kilkutygodniowe okresy bez zmian. Wiele badań potwierdza, że niemal wszyscy, którzy mają dużą nadwagę (ponad 10 kg), dochodzą do tego punktu w pierwszych 6. miesiącach stosowania diety.
Ostatnio moja waga wskazywała 66,6kg. Zajarałam się, nie powiem. Ale wiem, że nie ma się co zbytnio przywiązywać do tych cyferek. Dzisiaj ważę już 66,9kg i może dopiero za 2 tygodnie moja waga ustabilizuje się na niższym pułapie. Dopiero wtedy będę mogła powiedzieć, że schudłam kolejny kilogram czy pół. Każdorazowe zważenie się daje nam informację nie o tym, ile schudłyśmy, ale o tym ile ważymy w danej chwili. Więc mówienie: „Schudłam do 66,6 kg, a potem przytyłam do 66,9kg” – jest kompletnie bez sensu. Po prostu w tym momencie moja waga się waha na jakimś poziomie, zaś moim celem jest, aby przez kolejne tygodnie wahała się na coraz niższych poziomach.

Najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tych dłuższych zastojów, które mogą trwać kilka tygodni lub jeszcze dłużej, jest to, że organizm już nie potrzebuje tyle energii (kalorii), ile mu dostarczasz. Jeśli dojdziesz do etapu takiego zastoju, masz cztery możliwości:
1. Nadal robić to, co dotychczas i czekać aż znowu zaczniesz chudnąć.
2. Zmniejszyć dzienne spożycie kalorii o 200, co powinno Ci pozwolić zrzucić ok. 200 gramów tygodniowo (ale najpierw upewnij się u swojego lekarza/dietetyka, czy takie rozwiązanie będzie w Twoim przypadku rozsądne)
3. Zacząć ćwiczyć o 15-20 minut więcej.
4. Uznać osiągniętą wagę za docelową i przejść do etapu dbania o zachowanie sylwetki.
Punkt 1 – owszem, czekam.
Punkt 2 – nie bardzo. Nie chce osłabiać organizmu.
Punkt – 3 jak najbardziej tak.
Punkt 4 – w końcu dojdę i do tego :)
Przyłączysz się? Ciałopozytywnie o życiu, tyciu i chudnięciu




Dodaj komentarz