dzień 30: wtorek, 16 lutego 2016
Poretinoidowa masakra na mojej twarzy trwa w najlepsze. Ratuję się peelingiem enzymatycznym, czarnym mydłem (organicznym savon noir) i całą baterią aptecznych nawilżaczy i „opatrunków w kremie” spod znaku Avene i La Roche Posay. Wiem, że pomogą, ale – póki co – łażenie w przymałej i naciągniętej do oporu masce uśmiecha mi się raczej średnio.

Jeśli znacie, Dziewczyny, jakieś cudowne specyfiki ratujące podrażnioną i przesuszoną skórę trądzikową (!), to wesprzyjcie mnie dobrą radą ;)
I od razu – wielkie dzięki dla Gabrieli Cz. za hint odnośnie niezmydlalnej frakcji oleju sojowego – już namierzyłam w sieci i na pewno przetestuję! :))

Z bardziej przyjemnych rzeczy – moja waga lekko drgnęła, dając mi tak bardzo potrzebnego kopa do dalszego odchudzania.
♦ WAGA: 67,5 kg.
♦ ILOŚĆ WYPITYCH PŁYNÓW: litr yerba mate

♦ SUPLEMENTY: żadnych. zapomniałam.
♦ POSIŁKI: były, na szczęście.
śniadanie: sałatka z jajka na twardo i warzyw

obiad: potrawka z indyka z pomidorami

kolacja: soczewica z przyprawami i sałatka
♦ AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA: ————-
♦ SAMOPOCZUCIE: pms’owe.
♦ GRZECHY i WYSTĘPKI: miałam dzisiaj koszmarne i absurdalne zachcianki. na przykład na wielką białą bułę z masłem i kiełbasą. oczywiście, żadnych grzechów nie popełniłam.
♦ MOTYWACJA: występuje.

♦ PIOSENKA DNIA: kiedyś to się śpiewało… Bowie & Mercury „Under Pressure” bez muzyki
♦ KOMENTARZ: wzrusz.
♦ PSYCHOLOGICZNY PROGRAM ODCHUDZANIA wg dr Judith S. Beck – dzień 030
zadanie 30: Panuj nad sytuacją, gdy jesz poza domem

Jedzenie poza domem zawsze było moją największą pasją. Nawet wtedy, gdy w czasach nastoletnich w domu byłam totalnym niejadkiem, to podczas „występów gościnnych” w przestrzeni miejskiej, wiejskiej i nijakiej, pochłaniałam ogromne ilości fascynującego mnie pożywienia. Kiedy moja biedna i niczego nieświadoma Mama, obdzwaniała moich znajomych, przypominając im, aby z kolei oni przypominali mi podczas wyjazdu o konieczności jedzenia (bo Oleńka taka niedożywiona) – zdezorientowani spoglądali to na siebie, to na telefon,


to na mnie pochłaniającą właśnie w najlepsze kolejną pizzę, kebaba, pierogi oraz całą resztę z obiadu, której oni nie zmieścili już w żołądkach.

Tak więc z całą odpowiedzialnością mogę rzec, iż jestem ekspertką do spraw nieposkromionego odżywiania terenowego. Ale wierzcie mi, że w czasach, kiedy ważyłam 43 kg (w porywach do 55 kg w wieku lat 30.) góry i hałdy pochłanianego w plenerze miejskim lub wiejskim jedzenia nie stanowiła dla mnie żadnego problemu. Co najwyżej dla innych, którzy rozpaczliwie próbowali chować przede mną swoje talerze. Wpierdalałam ile wlezie i byłam absolutnie szczęśliwa.
Ale pewnego dnia… koniec balu, panno lalu! Po 2 latach depresji z moich 55 kg zrobiło się 85 kg i nagle przestałam być uroczym króliczkiem młócącym kolejne wagony żarcia i stałam się wielką grubą babą łkającą nad porcją zielonej sałaty. I wtedy jakiekolwiek wyjścia, spotkania ze znajomymi, wyjazdy czy wakacje stawały się przysłowiowym gwoździem do trumny (w rozmiarze XXL).
Kiedy wychodzisz do restauracji, na spotkanie z przyjaciółmi lub rodzinną uroczystość, musisz liczyć się z koniecznością stawienia czoła wielu pokusom – przestrzega nas dr Beck – Dlatego tak wiele osób na diecie w podobnych sytuacjach odstępuje od zasad.
Kiedy rozpoczynałam – raz, drugi i szesnasty – moje kolejne diety odchudzające, nie miałam pojęcia o istnieniu dobrych rad Dr Beck i uważałam, że bycie na diecie absolutnie wyklucza jakiekolwiek życie towarzyskie wraz z towarzyszącym mu wielkim potencjałem kalorycznym, co sprawiało, że odchudzanie było dla mnie jeszcze większą pokutą i jeszcze dotkliwszą karą za popełniany przez lata grzech obżarstwa. Gdybym tylko wiedziała, że jednak można… że jednak się da… że istnieje coś pomiędzy „wielkim żarciem” a „samotnym łkaniem nad sałatą”.


Zaplanuj i PRZETRENUJ posiłek poza domem
Przestrzeganie zasad diety podczas wyjść i uroczystości wymaga dobrego przygotowania i pewnej wprawy. Oto kilka wskazówek:
⊕ Wybierz odpowiedni dzień i miejsce
⊕ Wtedy kiedy nie będziesz zestresowana czy smutna; zjedz wcześniej mały posiłek zgodny ze swoją dietą, byś nie odczuwała nadmiernego głodu; wybierz restaurację, która ma w menu potrawy, które możesz jeść
⊕ Idź z osobą towarzyszącą, co do której będziesz miała pewność, że nie będzie namawiać Cię do jedzenia
⊕ Zaplanuj, ile zjesz: zapoznaj się wcześniej z menu (np. na stronie www restauracji) , upewnij się, które dania możesz zjeść i w jakich ilościach
⊕ Spróbuj przewidzieć, jakie myśli sabotujące będą Ci przeszkadzać
⊕ Może takie w stylu: “Nic się nie stanie jak zjem więcej, bo przecież… wszyscy jedzą dużo. Jutro zacznę dietę od nowa, nic wielkiego się nie stanie!” – aby poradzić sobie z tymi myślami, przećwicz zachowania z Karty Reakcji (z 13 dnia Programu – tutaj)
⊕ Zaplanuj, w jaki sposób będziesz opierać się zachciankom
⊕ Co możesz sobie powiedzieć? Co możesz zrobić? Może wyjść na chwile do toalety lub zaczerpnąć świeżego powietrza?
⊕ Gdy otrzymasz zamówione danie, oddziel tyle, ile wolno Ci zjeść
⊕ Produkty, których nie możesz zjeść, odsuń na bok talerzaIm częściej będziesz jadać poza domem, tym łatwiejsze stanie się pokonywanie wszystkich przeszkód. Jeżeli nie teraz, to w przyszłości będziesz opuszczać imprezę towarzyską, mówiąc sobie: “Cieszę się, że się nie przejadłam”. Kiedy obiecywałam to moim podopiecznym, większość z nich na początku mi nie wierzyła. Mówili: “Nie wyobrażam sobie tego. Chyba zawsze będę mieć poczucie krzywdy”. A jednak udało im się: zaczęli czerpać przyjemność z poczucia, że panują nad sytuacją.
Przyznam się Wam, że dopiero niedawno odważyłam się „grymasić” w lokalach żywienia zbiorowego – tzn. w moim mniemaniu „grymasić” (i sprawiać kłopoty), zaś wg ogólnie przyjętych standardów po prostu komunikować, czego potrzebuję i mieć odwagę prosić o „modyfikacje dietetyczne” . Czyli zamiast mleka krowiego – roślinne; zamiast widniejącej standardowo w menu panierki z bułki/mąki – pytać o mięso saute; prosić o wykluczenie niektórych składników z przygotowywanej potrawy lub o niestandardową zamianę któregoś z elementów potrawy z menu. Wbrew pozorom wcale nie jest to aż tak wielkim problemem dla obsługi czy kucharza (pod warunkiem, że nie stołujemy się w McDonald’sie i nie żądamy gotowanych brokułów zamiast frytek); wystarczy po prostu poinformować obsługę o swoich problemach/ograniczeniach żywnościowych, powołując się na alergię, dietę czy nietolerancję pokarmową. A kiedy naprawdę mam problem z wybraniem czegokolwiek dla siebie z menu, po prostu proszę o radę kelnera, pytając: „Co mogę zjeść bez laktozy i glutenu?”

I przeważnie okazuje się, że jednak można zjeść w restauracji dietetyczny obiad, który nie będzie aż tak bardzo odbiegał od zaleceń naszej diety.
Strategie jadania poza domem
Poniższe sposoby pomogą Ci kontrolować sytuację, gdy będziesz jeść poza domem
⊕ Poinformuj obsługę, czego oczekujesz
⊕ Nie wahaj się poprosić o składniki zastępcze lub inne specjalne względy (np. o mięso przygotowane bez panierki). Uważaj na myśli sabotujące typu: “Sprawiam im zbyt wiele kłopotów”
⊕ Zamawiaj mniejsze porcje
⊕ Zamów przystawkę na pierwsze danie lub poproś o zmniejszenie objętości dania głównego
⊕ Jeśli korzystasz ze “szwedzkiego stołu”
Przed nałożeniem jedzenia na swój talerz rozważ wszystkie możliwości. Która z potraw dozwolonych w Twoim jadłospisie wygląda najbardziej apetycznie? Czy większą przyjemność sprawi Ci spróbowanie wielu różnych potraw, czy większe porcje jedynie kilku? Podejmij decyzję i nałóż sobie jedzenie na talerz – pamiętaj, że ma to być Twoja kompletna porcja, bez żadnych późniejszych dokładek. Jeśli poczujesz się rozczarowana, powiedz sobie: “No trudno, wolałabym zjeść więcej, ale… Wolę więcej schudnąć!”
⊕ Ćwicz nabyte umiejętności
⊕ Jedz powoli, rozkoszuj się każdym kęsem, nawet jeśli rozpraszają Cię współbiesiadnicy i otoczenie, postaraj się maksymalnie skupić nas swoim jedzeniu
⊕ Kiedy skończysz jeść, niech to będzie naprawdę koniec. Ułóż sztućce na pozostawionym jedzeniu, wytrzyj usta i połóż na talerzu papierową serwetkę. Odsuń talerz.
No i pamiętaj, że nie przyszłaś do restauracji dla jedzenia (i napchania się po kokardę), ale żeby miło spędzić czas z przyjaciółmi, podczas którego jedzenie jest tylko miłym dodatkiem. Wiem, że dla osoby z obsesją wpierdalania wszystkiego w zasięgu wzroku i rąk – czyli dla mnie – takie myślenie jest dosyć abstrakcyjne, ale jeśli będziemy je wytrwale trenować, to może w końcu coś załapiemy? Na to liczę ;)

Zmień nastawienie do imprez, uroczystości i specjalnych okazji
Większość ludzi ma dość silnie zakodowanie przekonanie: “Mam prawo robić wyjątki w szczególnych okolicznościach”. Niestety z takim podejściem związane są trzy problemy.
⊕ Możliwe, że “szczególne okoliczności” i “wyjątkowe okazje” będą się zdarzać często
Święta, rodzinne obiady, firmowe kolacje, randki, spotkania z przyjaciółmi, można je wymieniać w nieskończoność. Jeżeli zaczniesz robić wyjątki, to możesz się przejadać zbyt często.⊕ Z robieniem wyjątków łatwo można przesadzić
Istnieje niebezpieczeństwo, że zamiast w tych wyjątkowych sytuacjach jeść trochę więcej niż zwykle (kilkaset kalorii więcej), będziesz jeść dużo więcej. Jeśli np. Twój typowy obiad ma 600 kcal, może się zdarzyć, że zjesz 3 razy tyle, czyli 1800 kcal. Kiedy przekroczysz limit, możesz pomyśleć: “Chyba wszystko przepadło… Teraz już nie ma znaczenia, ile zjem”⊕ Powrót do przestrzegania zaleceń diety może być trudny
Mogą się pojawić myśli sabotujące: “To całkiem przyjemne jeść wszystko, na co się ma ochotę… Podoba mi się to, że nie muszę myśleć o żadnych granicach”. łatwo w takiej sytuacji zapomnieć, dlaczego tak ważna jest utrata wagi. Być może pomyślisz: “Wszystko wymknęło mi się spod kontroli… To koniec! Po co w ogóle znowu próbować?” – Wówczas możesz poczuć się bezradna i może zabraknie Ci sił, aby wrócić do przestrzegania diety.
Warto sobie wtedy powiedzieć, że: “Bycie szczupłą jest dla mnie ważniejsze niż chwilowa przyjemność z przejadaniem się przy specjalnych okazjach”.

No trudno :)
Przyłączysz się? Ciałopozytywnie o życiu, tyciu i chudnięciu



Dodaj komentarz