
Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że o bezskutecznym odchudzaniu mogłabym napisać opasłą książkę – moje przygody z najbardziej absurdalnymi dietami świata możecie poczytać w dziale ODCHUDZANIE. Dzięki cudownym dietom i głodówkom nabawiłam się insulinooporności oraz dobiłam do rekordowej wagi 85 kg. Od tego czasu wiele się zmieniło, a najbardziej ja…

myślę sobie, że te wszystkie sny to takie zadośćuczynienie mojego Mózgu – dla mnie – za tę bezsenność, którą muszę znosić za każdym razem, gdy On zapragnie we mnie drążyć, węszyć, dręczyć, kręcić się w kółko, wariować, wrzeszczeć, łkać i przepraszać. potem w nagrodę dostaję bajkę, czasem śmieszną, czasem straszną…

… jechałam autobusem z grupą głośnych, wymalowanych i wystylizowanych nastolatek, h&m’owych szafiarek z ajfonami i pretensjami do bycia kimś ekstra. Co więcej – byłam jedną z nich. Mój outfit składał się z obcisłej sukieneczki w znienawidzonym przeze mnie kolorze “electric blue” i jakiejś sztuczno-złotej biżuterii, łańcuchów i wisiorów, którymi dzwoniłam…

czyli sztuka kreatywnego wylegiwania się we wszelkich możliwych pozycjach: Miszur na poduszce, poduszka na Miszurze, Miszur na Kumoku, Kumok na Miszurze, Miszur spadł z kanapy i drze ryja, Kumok ujada, bo Miszur piszczy… – i tak bez końca. po prostu seria fot z dwiema grubymi parówkami w rolach głównych.…

według noworocznych postanowień miałam dzisiaj zacząć nowe życie, takie wiecie… z dietą, porządkiem w mieszkaniu i resztą spraw, ale niestety znowu nie spałam w nocy, więc troszkę mi ciężko iść z podniesioną głową ku nowej świetlanej przyszłości, kiedy ledwo co podpieram się nosem. wschód słońca i łuna nad Ochotą były…

katastrofa. zopiklon mi się skończył, a zatyczki do uszu zdematerializowały się w niewyjaśnionych okolicznościach. zażywszy w zastępstwie jakiś ziołowy szuwaks, szamotałam się sennie w pościeli od jakiejś 22:00. a następnie obudziłam się. i już więcej nie zasnęłam. od 02:30 do rana. czyli do 05:40, kiedy to wstałam, chwiejnym krokiem przemieściłam…

nie śpię, nie drzemię, lecz śnię – miast ciebie gryząc poduszkę. w ciemności, nad miastem, po cichu – płynę łagodnie swym łóżkiem. pod zamkniętymi powiekami suną mi niespiesznie sceny z moich światów równoległych oraz drugich i trzecich żyć, których namiętnie pragnę, lecz nie mam odwagi po nie sięgnąć. jest pewnie…

2014 wcale nie był zły. to po prostu mi z nim nie wyszło, bo byłam nie dość oraz zbyt. ot, zwykłe niedopasowanie charakterów zakończone cichym rozwodem bez orzekania o winie. ale po co wylewać łzy nad rozlanym mlekiem, kiedy można zlizać whisky ze stołu…? nigdy nie miałam ciśnienia na szampańską zabawę i…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek