
To będzie przydługa notka o tym, jak starzejąca się blogowa frustratka z pryszczem i mopsami – pod bezkształtnym płaszczykiem nonszalanckiej obojętności modowo-urodowej – cierpi na głębokie kompleksy estetyczne i marzy jej się smukła kibić, pantofelek na szpilce oraz płaszczyk (bynajmniej nie z obojętności, tylko z butiku), ale za cholerę się…

oraz wszelkich życiowych pozytywów, aktywów, zrywów i wpływów. tak postanowiłam i tak będzie. oby. tymczasem – no cóż, słowo się rzekło, a pierwszy wypada w niedzielę, więc trochę korci mnie, żeby jednak to moje “nowe cudowne życie” zacząć od poniedziałku, gdyż… summa sumarum wiadomo, pierwsze śliwiki robaczywki, ten tego, panie…

za każdym razem, kiedy siadam do napisania notki – samoistnie wylewają się ze mnie wprost na klawiaturę wszelkie wewnętrzne nieczystości: jakieś gorzkie żale, słodko-kwaśne niepokoje i mdławe wątpliwości, wszelkie dramatyczne westchnienia i teatralne pauzy, niespełnienia i nienasycenia, półuśmiechy i ćwierćbęknięcia oraz pełen grozy suspens i reszta osobliwego badziewia, które muszę jak…

krążę myślami wokół jednego tematu i odbijam się od pospiesznie stawianych samej sobie granic, wciąż wahając się pomiędzy nadmiarem słów a całkowitym ich brakiem. to, co wybiorę, nie ma znaczenia, bo i tak nie mogę nic powiedzieć, nic napisać, nic zasugerować. mam związane ręce, zasznurowane usta, stoję bezgłośnie twarzą do…
To będzie przydługa notka o tym, jak starzejąca się blogowa frustratka z pryszczem i mopsami – pod swoim brzydkim i bezkształtnym płaszczykiem nonszalanckiej obojętności modowo-urodowej – cierpi na głębokie kompleksy estetyczne i marzy jej się smukła kibić, pantofelek na szpilce oraz płaszczyk (bynajmniej nie z obojętności, tylko z Zary), ale…

… czego chcieć więcej? do pełni szczęścia brakuje mi tylko rozstroju nerwowego i emigracji wewnętrznej do krainy wyobraźni. na małych przezroczystych skrzydełkach z cukru. łykam tabletki na grzeczność i staram się iść po prostej, uważnie stawiając stopy, żeby tylko nie spierdolić się w którąś z moich rozlicznych przepaści, malowniczo rozciągających się poniżej…

są takie myśli, które przyprawiają mnie o zawroty głowy i rozkosz graniczącą z omdleniem; myśli uparte i obsesyjne, nie dające spokoju, nie dające spać, nie dające żyć; nie prowadzące do niczego prócz obłędu. czasem podejrzewam, że robię to samej sobie z premedytacją. i dręczę się, nie potrafiąc unieść tego ciężaru.…

albo jakoś w ten deseń. tak właśnie mogłabym podsumować ostatnie wydarzenia, które umilają nam naszą wielomiesięczną walkę o byt. albo niebyt. już sama nie wiem, co lepsze. w obliczu dzisiejszych “eventów” kwestie treningów, wewnętrznej dyscypliny czy dbania o sylwetkę zeszły na nieco dalszy plan. przepraszam, próbowałam odpisać na wasze komentarze,…

moje odchudzanie i mozolna wspinaczka do jako takiej formy cielesnej nie są bynajmniej pasmem spektakularnych sukcesów, o nie! i chociaż moja dietetyczka odtrąbiła wszem i wobec zwycięstwo nad moją mutant-masą i po 5 miesiącach porzuciła mnie na pastwę losu oraz reszty dietetycznych pokus, to niestety z perspektywy czasu muszę z…

ta notka miała być o muzyce i w sumie będzie, ale najpierw muszę wam napisać, że jak byłam mała – miałam może z 5 czy 6 lat – w moim pokoju nad łóżkiem Tata zawiesił cyrkowy plakat Rafała Olbińskiego z 1981 roku: z małpami byłam za pan brat, bo moim…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek