
biegnie wzdłuż, zakręca i wraca, przecinając mi drogę, odcinając możliwość ucieczki.
potykam się o nią i padam jak długa, czekając, czym może tym razem mnie uniesiesz.
nie unosisz. fakt, to nie jest takie proste iść dwiema ścieżkami jednocześnie
i równie mocno cieszyć się każdym z mijanych krajobrazów. coś zawsze musi umknąć.
tak jak ziemia umyka mi spod stóp.


Dodaj komentarz