
Dzisiaj łamy mojego bloga oddaję mojej Czytelniczce – Bognie Wilk – która w poniższym, bardzo osobistym i ważnym tekście, porusza trudny temat chorowania na depresję w ciąży. Temat trudny tym bardziej, że czas oczekiwania na dziecko obrósł fantastycznymi legendami, idiotycznymi stereotypami i absurdalnymi mitami, z którymi jak najszybciej trzeba się…

zieeew… królewny wstały. na sennych jeszcze nóżkach przechadzają się po domu, trącając mnie nosami: – daj jeść! a potem układają się do kolejnej edycji marzeń sennych: chrapią jedna przez drugą… i cichutko pierdzą w kocyk. one dzisiaj nigdzie nie wychodzą! – Nie ić nikdzie, bo bendem płakał!…

ja wiem, wiem, że po przerwanym koncercie w Stodole cała Warszawa szuka Morrisseya i po kątach drze łacha w internetach, składając równocześnie konsumenckie reklamacje i żądając zwrotu kasy za bilety: – no bo o co mu kurwa chodziło?! że ktoś z pierwszego rzędu kazał mu przestać pierdolić głupoty ze sceny…

moja batalia ze zbędnymi kilogramami trwa od kilku ładnych lat (do poczytania – TUTAJ!) o czym pisałam na blogu namiętnie i już po wielokroć, ale dopiero przygoda z Metabolic Balance (KLIK!) pozwoliła mi uzyskać może jeszcze nie “wymarzoną sylwetkę dziewczyny Glamour” – ale przynajmniej ubytek 20kg wagi w ciągu 6…

zanim ujawnię – w kolejnej mopsiej notce – kontrowersyjną, dyskusyjną i sensacyjną tajemnicę poliszynela, która postawi pod znakiem zapytania nie tylko kwestię psiej atawistycznej natury, ale też prawa jednostki do wolności osobistej i niepodległości czasoprzestrzennej oraz niuanse i meandry polskiej meteorologii („sorry, taki mamy klimat!”) – pragnę przywołać z…

strona główna > codziennik > mopsy > kumok > miszur > czuczu lato co prawda już minęło, pozostawiając za sobą dziwne wrażenie jak gdyby wcale go nie było. i właśnie teraz – na przekór listopadowej słocie (po wrześniowo-październikowym i dendrologicznym złocie) wrzucam tu wakacyjne zdjęcia Kumoka i Miszura – a że…

strona główna > codziennik > mopsy > kumok > miszur > czuczu o spaniu i nie-spaniu z mopsami pisałam na blogu już kilka razy: – o tym, że nie sposób podjąć jedynie słusznej decyzji i trzymać się jej konsekwentnie – i o tym, jak w okresie “łóżkowego embargo” mopsy szturmują bladym…

myślę sobie teraz, że to wszystko jest jednak prostsze niż sądziłam do tej pory. depresja depresją, euforia euforią, ale przecież nie jestem bezwolną marionetką sterowaną odgórnie przez jaśnie- i niemiłościwie panujący mózg. chyba. może… większość rzeczy w moim życiu powinno zależeć nie mojej choroby, lecz być kwestią moich świadomych decyzji…

tyle bym chciała napisać, ale nie mogę. po prostu nie mogę. zamiast słów i zdań przemierzam alejki pobliskiego parku, pokonując kolejne kilometry. aktualnie tylko to daje mi siłę i namiastkę dawno utraconej pewności siebie. chodzę, idę, zmierzam, ani na krok nie zbliżając się do celu. uświadomiłam sobie ostatnio, że…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek