
w komentarzach pod poprzednią notką – bardziej niż rozmiar mojego tyłka – zainteresował co poniektórych stan moich włosów, do tego stopnia, że dostałam kilka maili z żądaniem wyjawienia jakowejś tajemnicy, którą rzekomo skrywam w zakamarkach swojego kołtuna… a ponieważ zawsze chciałam mieć modowo-trendsettersko-szafiarskiego i kosmetyczno-urodowo-wizażowego blogusia – dostałam wiatru…

poszło! poszło! poszło w cholerę i nie wróci, mam nadzieję. przede mną jeszcze 20kg do zrzucenia – dopiero wtedy osiągnę stan zen: czyli 55 kilogramów, z którymi żyłam do – mniej więcej – 32 roku życia i było mi z nimi całkiem OK, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. nie wiem,…

ależ nic się nie stało, doprawdy. ja tylko pakuję manatki i wracam na tarchomin, złożywszy uprzednio broń i wypowiedzenie z pracy. to koniec, tak będzie lepiej, zostańmy wszyscy przyjaciółmi i nie kontaktujmy się już więcej. niestety nie jestem w stanie ciągnąć dłużej tego wszystkiego, bo jestem nic nie warta, głupia…

pamiętacie mój wpis, w którym demaskuję marketingowy bullshit odchudzający znany w internecie pod nazwą “keton malinowy”? https://dev.zazie.com.pl/2014/02/odchudzanie-cuda-wianki-i-keton-malinowy-co-uderza-do-glowy/ otóż napisała dzisiaj do mnie pewna pani z firmy whitedotseo.com ———————————————– Witam Pracuję w firmie, która jest właścicielem strony keton-malinowy.pl Proszę o niezwłoczne usunięcie naszych autorskich elementów graficznych z Pani strony https://dev.zazie.com.pl/2014/02/odchudzanie-cuda-wianki-i-keton-malinowy-co-uderza-do-glowy/…

byłam dziś u mojego Doktora od Grzeczności Stosowanej – spóźniłam się niechcący pół godziny, zameldowałam się, wyspowiadałam i obiecałam poprawę. po raz kolejny usłyszałam, że ADHD ma się na całe życie i choćbym nie wiem co i nie wiem jak – to nie ma bata, zostanie ze mną na forever.…

nie dalej jak wczoraj kozaczyłam na blogu, że taka jestem twarda, zdietowana i wcale nie cierpię z głodu. oł jee, wystarczyło poczekać aż nadejdzie PMS – dzisiaj gotowa jestem odgryźć sobie głowę. więc kiedy ssanie w żołądku osiąga poziom krytyczny i zaczynam z nerwowo omiatać rzeczywistość wzrokiem w poszukiwaniu czegoś…

na liczniku 76,5kg i waga poooowoli spada. co mnie cieszy, bo startowałam z 84kg uzbieranych od jesiennej edycji odchudzania. jem trzy razy dziennie – w odstępach minimum 5h – precyzyjnie ważone i zbilansowane odżywczo porcje pod pełną kontrolą dietetyka. talia się wysmukla, tyłek znika. nie męczę się jakoś straszliwie, nie…

lecz po nocy przychodzi dzień, a po burzy… dżdżownice wyłażą z ziemi. wracałam do domu w wieczornych strugach marcowego deszczu i tak mi było lekko, jakby to wszystko, o czym tutaj marudzę, nie miało większego znaczenia. a więc jednak – pojedyncze rysy i głębokie bruzdy nie psują bezsprzecznej urody krajobrazu.…

opierdol z rana jak śmietana. nieco kwaśna i gorzka, ale do przełknięcia. moja wina. nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie spieprzyła. i się rozpieprzyła. taka karma. life goes on. an on. and on. and on. poboli i przestanie, nic ci nie będzie. nic z tego nie będzie. słowo na dziś:…

przynajmniej raz w tygodniu czuję się najgorszym copywriterem świata oraz najbrzydszą dziewczyną pod słońcem. przez resztę dni jest znośnie, co znaczy, że udaje mi się przemykać niezauważoną – bez potykania się o własne niezgrabne ciało i koślawe kadłubki zdań pokrętnie złożonych. myślę sobie, że chciałabym się schować jeszcze bardziej, nie…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek