
zablokowałam się na amen. nie mogę mówić. jestem jak ryba, która bezgłośnie otwiera usta i uderza głową w szklaną taflę.
i nikt nie wie, o co mi kurwa chodzi. ludzie do mnie machają, stukają palcami w szybę, wrzucają papierki i drobne przedmioty,
a ja się szamoczę, literując niemo : t-u-n-i-e-m-a-p-o-w-i-e-t-r-z-a-j-a-u-m-i-e-r-a-m.
nie potrafię tego powiedzieć na głos. jest mi głupio i wstyd. bo wiem, że innym jest trudniej i że ludzie mają prawdziwe problemy;
że dzieci w afryce głodują, w polsce umierają na raka, a za chwilę i tak będzie wojna.
w tej sytuacji nie zadzwonię przecież do nikogo i nie powiem: “ej, ratuj! jestem rybą i wciąż tonę”.
nie napiszę smsa do znajomych. nie stanę twarzą w twarz, żeby nieelegancko wyrzygać to komuś na buty.
uśmiecham się i mówię, że jest ok. nic nie widać. można ze mną pogadać o wszystkim.
piszę tu do siebie, a kto przeczyta, ten już wie. nie umiem żyć i nie wiem, co jeszcze mogę z tym zrobić.
chodzę na terapię, biorę leki i naprawdę się staram. walczę.
ale moja głowa ma to w dupie.


Dodaj komentarz