strona główna > codziennik > mopsy > kumok > miszur > czuczu
tuż za włazem Sputnika z jednej strony rozciąga się fosforyzująca zielenią Galaktyka Liściastego Chlorofilu,
z drugiej zaś – bezkresne połacie Błękitu Turnbulla ze skał heksacyjanożelazianu, pośród których dryfują sobie mopsy:

pozapinane w kosmo-kapoki chroniące ich gumowate ciałka przed naporem elektromaterii i deszczem kwazarów

Młodszy Aspirant Miszur, zwiesiwszy głowę za burtą kosmodromu, emituje w mroczną otchłań
narkoleptycznie wyziewy ze swych miękkich trzewi wraz z banieczkami somnambulicznej ektoplazmy…

Starszy Oficer Kumok, nie bacząc na ryzykowne położenie Młodszego Aspiranta Miszura,
pełni wartę na mostku kapitańskim i kontempluje istotę kosmicznego pyłu unoszącego się
pomiędzy szkieletami gwiezdnych konstelacji…

ale nawet i on, znużony czekaniem na wieści z Czarnej Dziury, przytulił się w końcu do zdegenerowanej materii Białego Karła

jak wiadomo: „Biały Karzeł w układzie podwójnym gwiazd akreuje masę z towarzysza. Na jego powierzchni może wówczas dochodzić do eksplozji termojądrowych wskutek syntezy wodoru – pojaśnienie takiej gwiazdy obserwujemy jako nową. Słabsze, cykliczne pojaśnienia białego karła są znane jako zjawisko nowej karłowatej. Dochodzi do nich wskutek niestabilności w dysku akrecyjnym.”

Skuszony jaśniejącym blaskiem, korzystając z chwilowej nieuwagi Kapitana pogrązonego w fazie REM,
Młodszy Aspirant Miszur dosiadł Białego Karła…

… i poklepując go po masywnym zadzie (o masie 4x większej niż Masa Słońca),
pogalopował w stronę Obłoku Molekularnego Cepheus B unoszącego się w odległości około 2400 lat świetlnych od Ziemi.

Kiedy zapytałam Młodszego Aspiranta Miszura, gdzie tak nakurwia na tym Białym Karle, odpowiedział, że nigdzie…

i że w zasadzie to już dawno powinien wraz z Pierwszym Oficerem Kumokiem dostać obiadową porcję bobków.
na co mu odpowiedziałam, że chyba śni. co w sumie było zgodne z prawdą,
gdyż oba mopsy pierdziały właśnie w niebieską kanapę ustawioną przy moim Sputnikowym biurku.


Dodaj komentarz