ależ nic się nie stało, doprawdy. ja tylko pakuję manatki i wracam na tarchomin,
złożywszy uprzednio broń i wypowiedzenie z pracy. to koniec, tak będzie lepiej,
zostańmy wszyscy przyjaciółmi i nie kontaktujmy się już więcej. niestety nie jestem
w stanie ciągnąć dłużej tego wszystkiego, bo jestem nic nie warta, głupia i beznadziejna.
oraz nie nadaję się do niczego i nie potrafię funkcjonować jak normalny człowiek.
oraz: odchudzanie nie rozwiąże żadnego z moich problemów..
– tak o to przeżywam PMS w piękny słoneczny chujowy dzień sobotni.
i w ramach iście ułańskiej kurwa fantazji – maluję sobie rzęsy, zalewając się łzami.
a wieczorem idę na koncert Rebeki i gdzieś po drodze mimochodem
na powrót odnajduję sens życia.
I have my secret
No one will ever know it
I have my hidden roads
No one will ever follow me
I have nothing to give
I cannot save you
I have nothing to give
You cannot follow me
I’m not like the one
Who leads the battle
I am the unseen wind
Blowing off my trap


Dodaj komentarz