wiosnę przywitałam w nastroju bardziej niż ponurym.
no cóż, zdarza się. biorę to za dobry znak udanego sezonu –
na przekór wszystkiemu nie dopadł mnie słomiany zapał, okołosłoneczna euforia
i płonny entuzjazm wiosennej równonocy.
odwrócona plecami do wszystkiego
czekam na.
cokolwiek.


Dodaj komentarz