
chodzę jakaś taka przestraszona, nastroszona i wypatroszona –
jakbym nie potrafiła odnaleźć się w sytuacji: że oto można i trzeba żyć
gdzieś tak pośrodku, między udręką a ekstazą, nie zbliżając się zanadto
do żadnej z nich, nie ocierając się ani o górne ani o dolne rejestry,
balansować pokornie niczym cyrkowa foka na rozbujanej piłce,
nie zahaczając o ostre krawędzie skrajności,
nie rozpierdalając się o własne zmienne nastroje,
impulsywne, kompulsywne, obsesyjne, maniakalne i depresyjne
pierdoły. jakie to trudne, żmudne i nudne. jakie to potrzebne.
jakie to niezbędne. takie życiowe. obce. konieczne.
bezpieczne.


Dodaj komentarz