
pogodziwszy się z koniecznością wybulenia kilku stówek, udałam się dziś na badania – o poranku, na głodzie i z uogólnioną niechęcią. ale cóż począć. trzeba. nienawidzę pobierania krwi od czasu, gdy jako nastolatka na oddziale szpitalnym, zemdlałam na korytarzu po pobraniu, rozwaliwszy sobie o podłogę cały łuk brwiowy – runęłam…

odkąd zaczęłam być na diecie, a przez to bacznie zwracać uwagę na jedzenie, czyli istotny element towarzyszący moim kontaktom międzyludzkim w Posłańcu Uczuć, zauważyłam w sobie pewną zmianę. otóż: jestem emocjonalnie odłączona. nie tylko od jedzenia. od ludzi także. nienaturalnie wycofana z kontaktu. pilnuję się, powstrzymuję, przemawiam sobie w…

godzinowo-posiłkowy rozkład dnia wziął dzisiaj w łeb, a jakże. zdziwiłabym się, gdyby było inaczej. na usprawiedliwienie dodam, że na głodzie pojechałam się badać. oczywiście nie upewniłam się wcześniej, czy aby na pewno mój ubezpieczyciel pokryje koszty wszystkich analiz biochemicznych. otóż nie pokryje, co okazało się dopiero w rejestracji. trzysta siedemdziesiąt…

…robi się naprawdę gorąco – zwłaszcza gdy zaczynają się mieszać ich strefy wpływów, niczym fronty atmosferyczne, by po chwili zagrzmieć widowiskową burzą z piorunami. oto przyjechała! wrocławska księżniczka z piekła rodem – enfant terrible kudowskich wodopojów – Jej Błyskotliwość Krzysiaczek i już zarządza: pokaz foteczek z najmodniejszych wrocławskich imprez,…

nie poddaję się, walczę, nie odpuszczam. ale. ale. ale. to wszystko jest cholernie trudne. nie, nie podjadam. nie łamię zasad diety. Krzysiaczek żłopie przy mnie piwo, popijając Dr Pepperem i wpierdala czipsy, robię zakupy, przechadzając się między półkami zajebanymi słodyczami, konserwantami, tłuszczem i resztą popularnych pyszności i wiem, że 99%…

dzisiejszy dzień przejdzie chyba do historii – a raczej mojej osobistej biografii – jako moment zwycięstwa mozolnie trenowanego rozsądku nad wrodzoną i rozbujaną do granic możliwości impulsywnością. i nie, wcale nie chodzi o to, że idąc ulicą i – jak zwykle – żonglując wewnętrznym niepokojem – przez chwilę zapragnęłam go…

już w najbliższą niedzielę, 13 października 2013, w Teatrze Projekt Warszawa (ul. Wał Miedzeszyński 384) odbędzie się DZIEŃ CHUSTKI poświęcony pamięci Joanny „Chustki” Sałygi i pomocy walczącej z rakiem MAGDY MARKIEWICZ (Kseny z bloga wojownicza.blogspot.com). cały dochód z imprezy przeznaczony będzie dla Magdy – na sfinansowanie chemii paliatywnej (nie refundowanej…

nie sztuka lecieć z kilogramów. sztuką jest nie lecieć przy tym przez ręce! czyli: JEM ZA MAŁO. za mało wszystkiego :( uświadomiła mi to dzisiaj Kejt, której niniejszym oficjalnie dziękuję! ♥ mój przykładowy jadłospis wyglądał do tej pory tak: i słusznie niektóre z Was zwracały mi uwagę, że to za…

patrząc na ostatnie notki, nie da się ukryć, że blog Zazie nieco się zmienił – suwaczki wagi, motywujące obrazki, banalne sentencje i milion prawd objawionych. lovely! musicie mi jednak wybaczyć i zrozumieć: każda rewolucja wymaga ofiar, a ja zamierzam je ponieść z pełną odpowiedzialnością za dodane tutaj dietetyczno-lajfstajlowe opowieści dziwnej…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek