
są dni, kiedy po prostu nie umiem/nie mogę ruszyć z miejsca. wszystko wydaje się być w jak najlepszym porządku, a mimo to siedzę oddzielona od świata grubą dźwiękoszczelną szybą. i nic nie mogę. nic. wszystko mam poukładane w głowie. niemal widzę, jak wstaję, idę, dzwonię, rozmawiam, piszę, przemieszczam się. metodycznie, od…

z grubsza udało mi się ogarnąć kwestię serwera. owszem, przenoszę cały majdan zazie na inną maszynę – bardzo wszystkim dziękuję za gotowość finansowego wsparcia – to cudownie mieć takich czytelników! :)) wiem jednak, że muszę poradzić sobie z tą sytuacją sama. nie wyobrażam sobie proszenia Was o pieniądze na…

jeśli kogoś ciekawi, czy cokolwiek zarabiam na blogu, to spieszę donieść, że nie. wręcz przeciwnie. ponoszę koszty, które ostatnimi czasy zaczęły przekraczać moje możliwości. darmowe hostingi nie są w stanie podołać ilości i ciężarowi zdjęć, które regularnie od zawsze wrzucam na tego bloga. dlatego od wielu lat płacę ok. 370 zł rocznie za…

otóż no właśnie, niekoniecznie. mogło być – jak mawiała moja matematyczka – „zupełnie troszeczkę inaczej”. i może być nadal. david was small, but… oh my! w czasach wczesnego liceum, gdy byłam jeszcze cichą wodą, lubiłam sobie powtarzać za Dostojewskim, że ukryte poczucie potęgi bywa nieskończenie rozkoszniejsze niż jawna władza. ale –…

nie wiem, czy wiecie, ale oprócz turlania mopsów, bawienia się lalkami i pisania bloga, robię coś jeszcze. a raczej przede wszystkim. otóż – pracuję. w pocie czoła, z kredytem hipotecznym na karku i fiskusem sięgającym do kieszeni. jestem copywriterką i niniejszym szukam zleceń. wymyślę i napiszę Wam, co tylko chcecie.…
![jak dzień relaksu, to tylko z mopsami ;> [+ FILMIK W BONUSIE]](https://dev.zazie.com.pl/wp-content/uploads/2013/01/mopsy_zazie_kumok_miszur_poranek_011-300x200.jpg)
strona główna > codziennik > mopsy > kumok > miszur > czuczu świątek, piątek czy niedziela – nasz poranek zawsze wygląda tak samo: punktualnie o szóstej zero zero Miszur robi pierwsze – ŁUBUDU!!! – czyli rozpędza się w salonie, biegnie przez przedpokój i z hukiem rozbija się o blejtram obciągnięty zagruntowanym…

uparcie przywracam się do życia. reanimuję. resuscytuję. sama sobie głowę podtrzymuję. wkurwia mnie własna słabość. oraz przewlekłość tego stanu. a także nikłe szanse na wyeliminowanie raz na zawsze problemu depresji, obsesji i deficytów uwagi. będę się z tym pierdolić aż do później starości, kiedy to pewnie chwyci mnie alzheimer i…

nie było mnie troszkę i ciut ciut, gdyż cierpię na jakiś uogólniony niedowład w dziedzinie słowa pisanego. przepraszam, że nie złożyłam Wam życzeń – ani świątecznych, ani noworocznych, że nie rozesłałam wirtualnych kartek, nie odpisałam na smsy i maile. ale trudno mi formułować myśli i budować zdania, że o niuansach składni…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek