nie sztuka lecieć z kilogramów.
sztuką jest nie lecieć przy tym przez ręce!
czyli: JEM ZA MAŁO. za mało wszystkiego :(
uświadomiła mi to dzisiaj Kejt, której niniejszym oficjalnie dziękuję! ♥
mój przykładowy jadłospis wyglądał do tej pory tak:

i słusznie niektóre z Was zwracały mi uwagę, że to za mało – a ja zapierałam się jak dziki osioł, że tak właśnie ma być.
dziękuję! i przepraszam, że nie chciałam uwierzyć! mea culpa ;) miałyście rację!
powyższa dieta nadaje się do całkowitej poprawki. wszystkiego musi być więcej – łącznie z kaloriami.
inaczej się wyniszczę zamiast schudnąć, a o treningu na siłowni będę sobie mogła pomarzyć –

leżąc osłabiona w łóżku i trzęsąc się z zimna.
jasne, że chcę schudnąć, ale zależy mi na naturalnej, zdrowo wyglądającej i lekko umięśnionej sylwetce –

nie chcę być wiotkim flakiem, który nie ma na nic siły… ;/
nie wiem, dlaczego w takim razie dietetyczki z popularnego serwisu internetowego
zalecają dietę 1200 kcal jako bezpieczną, skuteczną i pozbawioną efektu jo-jo.
no cóż, nie wnikam.
w każdym razie wiele się jeszcze muszę nauczyć ;)
jutro pokażę Wam moją zmodyfikowaną dietę.
będę wdzięczna za wszelkie porady, uwagi i korekty – dziękuję! :*
niech moc będzie z nami! :>

Przyłączysz się? Ciałopozytywnie o życiu, tyciu i chudnięciu



Dodaj komentarz