
kilka dni temu powiedziałam sobie, że żadne jedzenie
nie jest warte cierpienia, jakie przeżywam od wielu miesięcy
w związku ze swoją dramatycznie rosnącą wagą.
i tak jak trzeźwiejący alkoholicy proszą w zaprzyjaźnionym barze,
by pod żadnym pozorem nie sprzedawać im alkoholu – tak ja niniejszym
proszę was na wszystko, Dziewczyny Posłańcowe, abyście nigdy
i pod żadnym pozorem nie sprzedawały mi ciastek, słodkości, deserów,
tart z bitą śmietaną, musów czekoladowych oraz bezy z lodami.
proszę, błagam, zaklinam was – bądźcie twarde nawet wtedy,
gdy będę mieć łzy w oczach, robić żenującą minkę biednego Pikusia,
obiecywać rychłą poprawę albo sowity napiwek,
walić pięścią w kontuar i domagać się rozmowy z kierownikiem,
straszyć kontrolą sanepidu lub rzuceniem klątwy,
próbować na was hipnozy, telepatii i czarów albo po prostu
pierdolić głodne kawałki o “pożeganiu z jadłospisem” (tych pożegnań było już 666).

lojalnie uprzedzam, że w “biegu po ciasteczko” nie cofnę się przed niczym:
będę ściemniać, kłamać, brać na litość, oferować korzyści majątkowe
oraz opowiadać niestworzone historie na poparcie tezy
o koniecznym i natychmiastowym spożyciu cukru.
nie dajcie się zwieść – tak naprawdę ciastko jest mi potrzebne do szczęścia
jak rybie rower.
z myślą o waszym zdrowiu psychicznym, komforcie osobistym
oraz naszych wzajemnych relacjach towarzyskich –
przygotowałam specjalny pakiet obrazków [link – klik!],
który dostarczę Wam w formie drukowanej.
jeśli po pierwszej odmowie sprzedaży ciasteczka
nadal będę napierać – bardzo proszę o dyskretne
wręczenie mi powyższego pakietu wizualnego. dziękuję.
zwracam się także do moich bliskich, przyjaciół i znajomych,
z którymi zwykłam biesiadować – o niemydlenie mi oczu
szkodliwymi tekstami typu:
* od jednej bezy nie utyjesz,
* daj spokój, od lodów jeszcze nikt nie umarł,
* ale przecież nikt nie musi o tym wiedzieć,
* zasłużyłaś na nagrodę!”
albo – the best of:
* jedz! Syd nie patrzy!
naprawdę, komu jak komu, ale mi nie trzeba dwa razy powtarzać,
żebym poczęstowała się ciasteczkiem, fryteczką, czipsikiem czy innym szitem.
więc – proszę, błagam, zaklinam – nie kuście mnie!
wielkie DZIĘKUJĘ.

Przyłączysz się? Ciałopozytywnie o życiu, tyciu i chudnięciu




Dodaj komentarz