Strona główna » jestem wrześniowa dziewczyna, której rok się jesienią zaczyna
, ,

jestem wrześniowa dziewczyna, której rok się jesienią zaczyna

Znacie ten czas, gdy lato tak bujne i pełne wigoru jeszcze niedawno, lato uniwersalne,
obejmujące w swej rozległej sferze wszystko, co tylko pomyśleć się dało – ludzi, wypadki i rzeczy –
pewnego dnia dostaje ledwo dostrzegalną skazę. Blask słońca spada jeszcze rzęsiście i obficie,
w pejzażu jest jeszcze wielko-pański, klasyczny gest, który tej porze roku przekazał w spuściźnie geniusz Poussina,
ale – rzecz dziwna – wracamy z porannej wycieczki dziwnie znudzeni i jałowi: czyżbyśmy się czegoś wstydzili?

Czujemy się trochę nieswojo i unikamy wzajemnie naszych spojrzeń – dlaczego?
I wiemy, że o zmierzchu pójdzie ten i ów z zakłopotanym uśmiechem w ustronny kąt lata zapukać, zapukać w ścianę,
czy ton jest jeszcze całkiem pełny, rzetelny. Jest w tej próbie przewrotna rozkosz zdrady, zdemaskowania,
lekki dreszczyk skandalu. Ale oficjalnie jesteśmy jeszcze pełni respektu, pełni lojalności:
taka solidna firma, tak znakomicie ufundowana firma…

I mimo to, gdy następnego dnia rozchodzi się wieść o konkursie – jest to już wiadomość przedwczorajsza
i nie ma już eksplodującej siły skandalu. I podczas gdy licytacja bierze swój trzeźwy i ożywczy bieg,
sprofanowane apartamenty opróżniają się i ogałacają i stają się pełne jasnego, trzeźwego echa –
nie budzi to żadnego żalu czy sentymentu: cala ta likwidacja lata
ma w sobie jakąś lekkość, opieszałość i błahość spóźnionego karnawału…

[Bruno Schulz, Jesień]

 

*     *     *

 

 

zawsze byłam lekko przetrącona – nie powinno więc nikogo dziwić,
że moja czasoprzestrzeń także jest lekko przesunięta względem powszechnej osi czasu.
tak powiedzmy o jeden intwerwał. mniej lub więcej.
nie skupiajmy się jednak na codziennych drobiazgach polegających na myleniu
wtorku z czwartkiem, godziny dziewiątej z trzecią lub placu wilsona z placem waszyngtona –
porozmawiajmy za to o porządku kosmicznym, wedle którego
mój wewnetrzny “nowy rok” wcale nie zaczyna się w styczniu,
ale właśnie we wrześniu, zupełnie przypadkowo zbiegając się z kalendarzem żydowskim.

tak było zawsze, odkąd pamiętam. rok szkolny czy akademicki niewiele z tym mają wspólnego.
to chyba kwestia mojego zegara biologicznego, mojej prywatnej chronologii zdarzeń.
wrzesień-jesień to mój osobisty koniec i początek wszystkiego. jesienią zawsze zakochiwałam się,
jesienią kończyłam lub zaczynałam związki miłosne; jesienią zmieniałam pracę, zakładałam firmę,
podejmowałam nowe wyzwania lub ważne życiowe wybory.

jesienią zawsze robiłam swój pogański rachunek sumienia, żałując za grzechy i zaniechania ostatnich miesięcy,
których apogeum przypadało zawsze na duszne, dekadenckie i pełne inercji męczące tygodnie lipca i sierpnia.
wraz ze schyłkiem lata kończę swój życiowy cykl, zrzucam starą spieczoną słońcem skórę niczym jaszczurka
i zachwycam się gładką, niezapisaną jeszcze powierzchnią nowej.

dziś mamy pierwszy dzień miesiąca tiszri
Rosz ha-Szana – i pierwsze chwile kolejnego roku w historii świata
oto rozpoczął się 5774.

happy birthday, World! ;)

shana_tova


Obyście byli zapisani w Księdze Życia
i opieczętowani na dobry rok!

dziesiąty dzień miesiąca tiszri – Jom Kipur –
przypada w tym roku na dzień moich urodzin.

Jesień, jesień, aleksandryjska epoka roku, gromadząca w swych ogromnych bibliotekach
jałową mądrość 365 dni obiegu słonecznego…
[Bruno Schulz, Druga jesień] 

ten czas to pełnia, idealnie krągła klamra łącząca koniec z początkiem.
jesienią zawsze układam się w sobie i ze sobą. nie stoję już tak bardzo w poprzek rzeczywistości.
spokojnieję. rysuję sobie mapę na najbliższe miesiące. cieszę się na odkrycie „nowego”.

kwestię zakochań i związków miłosnych mam szczęśliwie uregulowaną,
nie dotyczy mnie także żaden początek roku szkolnego czy akademickiego,
ale za to wyjaśniłam ostatnio kilka spraw formalno-zawodowych.
opłaciłam zaległe rachunki telefoniczne, odblokowałam telefony i mobilne internety,
odbezpieczyłam na powrót bloga, podjęłam kilka istotnych decyzji w kwestii “co dalej”
i na spokojnie wzięłam się za swoje własne wyzwania.

poziom depresji i atrakcji towarzyszących – znacznie poniżej stanu alarmowego.
jest dobrze.

odgruzowałam i posprzątałam całe mieszkanie – oraz, uwaga! –
wyjęłam moje wieśniacko białe buty do biegania i reaktywowałam kartę multisport.
jutro rano idę na siłkę. nie że “wybieram się” lub “mam zamiar”.
po prostu idę.

 

 

 

 

 

 

 

KOMENTARZE

10 odpowiedzi do „jestem wrześniowa dziewczyna, której rok się jesienią zaczyna”

  1. Dobrego i słodkiego Roku – Zazie!:)
    Jesteś normalnie zuch dziewczyna, jak to się mówi, hmmm i zajebiście piszesz! Szczerz zęby , wystrój lalki i do przodu :-D

    I w sumie, aż mi dziwnie, ale się podzielę, może nieistotne? nie wiem, ale też mam taki wewnetrzny kalendarz, od września liczony. Od kiedy pamiętam. Może dlatego, że z października jestem?:)
    I..lubiłam kiedyś bardzooo żydowskie historie, czytałam nawet „Hagadę na Pesach”, ciekawe ładne wydanie:)

  2. „jesienią zawsze robiłam swój pogański rachunek sumienia, żałując za grzechy i zaniechania ostatnich miesięcy,
    których apogeum przypadało zawsze na duszne, dekadenckie i pełne inercji męczące tygodnie lipca i sierpnia.
    wraz ze schyłkiem lata kończę swój życiowy cykl, zrzucam starą spieczoną słońcem skórę niczym jaszczurka
    i zachwycam się gładką, niezapisaną jeszcze powierzchnią nowej”

    Pięknie piszesz!

  3. Zaz, dzięki za tę notkę! Już tylu osobom próbowałam wytłumaczyć, że nowy rok powinien zaczynać sie jesienią, ale nikt nie załapał. Dla mnie to też czas początków i końców, rozrachunków i przemyśleń. Napisałabym nawet postulat o zmianę w kalendarzu, ale nie wiem, do kogo miałabym go wysłać:)
    Powodzenia z siłownią. Trzymam kciuki za Twe zmagania (wszelkiego rodzaju).

  4. Zaz, też mam multisport a właściwie będę miała od 15tego, idziemy pływać!

  5. mam nadzieję, że nie masz nic naprzeciwko, aby jesień w tym roku była wyjątkowo upalna. jak tutaj. teraz.

  6. Abyście były z Syd zapisane na dobry rok! I u mnie cykl życiowy zamyka się/otwiera w porze urodzin. :)

  7. Awatar Karolina

    Ja z 19 września. 15 września mój syn kończy 5 lat. Świetny z niego gość.

  8. Awatar unthinkable
    unthinkable

    Chyba coś w tym jest, bo ja jestem z października, i jesienią zwykle u mnie przychodzą wielkie zmiany :)

  9. Szczesliwego Nowego Roku. Lekko przetrąconego ;-)

  10. faktycznie! Nowy Rok! ale fajnie:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *