najbardziej lubię łazić bez celu…

rozstawiwszy szeroko stopy, nawiązuję łączność z rzeczywistością. balansuję, ustanawiam tymczasowe punkty odniesienia.

przytupuję sobie chwilę dla kurażu, a następnie ruszam z kopyta w miasto.

Night air has the strangest flavour
Space to breathe it, time to savour

All that night air has to lend me
Till the morning makes me angry
[Jamie Woon, Night Air – klik!]

Coś tam było?
Człowiek!
Może dostał?
Może!

nie mam depresji. jestem wesoła. serio. tak w środku.
także w środku mam taki mały kamyk, który mnie uwiera. bez przerwy.

A w mojej głowie słońc milionami
Karuzela nocy lśni
Na niej jesteśmy sami
Ja i ty

jeszcze tylko skasuję bilet i na powrót wsiądę do tego pędzącego w-pizdu pociągu. byle jakiego, rzecz jasna.


Dodaj komentarz