czego mi brakowało do pełni szczęścia? oczywiście, że wirusa grypy żołądkowej.
jestem zielono-fioletowa i najlepiej na świecie jest mi na dywaniku między wanną a sedesem.
przeleżalam cały dzień w lóżku – najpierw w boleściach i konwulsjach, potem senno-nieprzytomna.
nie wiem, czy na to się umiera, ale jeśli tak dalej pójdzie, to tego dokonam. i skonam.

a jak nie rzygam, to śpie i mi się śni, ze umieram na raka wątroby
i z płaczem dzwonię do dr Cristiny Yang z „Grey’s Anatomy”


Dodaj komentarz