zawsze wie lepiej. po stokroć. a na medycynie zna się bardziej
niż dr Google i cała ekipa Seattle Grace razem wzięta.
dlatego zaleczywszy grypę żołądkową opakowaniem nifuroksazydu,
dwoma litrami coca-coli i gorzką czekoladą,
trzeciego dnia uznała się za ozdrowieńca i poszła na spacer,
a następnie nawpierdalała się arbuza i wiśni.
po czym w nocy znów wylądowała w łazience
na niebieskim dywaniku trzewnych boleści i gastrycznych upokorzeń.
kurwa, Olga, dobijasz mnie.
ps. siedząc na dywaniku i czekając na kolejną falę rozkoszy,
bawię się swoim lamerskim tablecikiem „alcatel one touch
jednym paluszkiem zawieś cały software”
i z tej okazji zainstalowałam sobie
nieużywane od wieków gadu-gadu
z moim pierwszym numerem gg sprzed 10 lat: 2117802.
także jeśli ktoś o 04:32 również czeka na swój ostatni przypływ,
to niech się koniecznie odezwie. skont klikash, maua?
a tak serio, to czy ktokolwiek w tej części galaktyki
używa jeszcze gg?
śmiem wątpić, ale będę tu siedzieć jeszcze z godzinę,
także ten-tego…




Dodaj komentarz