Sandra, zmęczona jazdą na mopie i piruetami z tacą, postanawia emigrować z Polski [klik!].
rezolutna Zuzanna, zarzucając Sandrze dziecinne tupanie nóżką ze złości na brzydką pogodę [klik!],
poleca jej rozsmakować się w polskich realiach i przeżyć w Warszawie za 1.200 zł,
dodając, że ona sama, Zuzanna, przeszła ciężką szkołę życia, pracując po studiach w księgarni.
tyle że w San Francisco. za niemal tysiąc dolarów miesięcznie. i też było ciężko.
och, już mniejsza o to, jaki start życiowy miała Zuzanna, gdzie dotąd pracowała i jak dalej rozwinie się jej kariera.
po prostu Orzeł może. a my umiemy tylko narzekać.
nie, nie przemawia przeze mnie zawiść, zazdrość i malkontenctwo. nie żałuję Zuzannie Przekroju.
nigdy nie wyciągam ręki po to, co nie leży w moim zasięgu. w tej kwestii jestem realistką.
mam świadomość tego, że moja obecna sytuacja jest naturalną konsekwencją decyzji i działań (lub ich braku).
nie podoba mi się jednak ta – wszędobylska ostatnio – propaganda sukcesu.
jeszcze kilka lat temu mojemu pokoleniu startującemu w dorosłość wszyscy wmawiali, że możemy osiągnąć wszystko,
a świat stoi przed nami otworem. że zjednoczona europa bez granic, że wolność i do przoduPolsko!oooo.
teraz, kiedy rzeczywistość zweryfikowała ten hurra!optymizm,
zaś my mamy (bez)czelność zabrać głos i powiedzieć, że wcale nie było i nie jest tak różowo –
wmawia się nam, że po prostu nie umieliśmy wykorzystać tej szansy i dlatego się nie udało.
srsly?! jesteśmy aż tak zjebanym pokoleniem? ;) wszyscy razem i każdy z osobna?! :D
może to wina Czernobyla? może braku grudniowego teleranka?
a może jarania trawy na przystanku Woodstock?
ja naprawdę nie oczekuję wiele. państwo opiekuńcze to utopia.
ale błagam, nie wciskajcie ludziom kitu, że w Polsce żyje się super,
a problemy ze związaniem końca z końcem mają tylko i wyłącznie życiowi nieudacznicy.
bo pomyślę, że żyjemy w dwóch zupełnie różnych krajach.
albo naprawdę wpadłam do króliczej nory i jestem po drugiej stronie lustra…



Dodaj komentarz