ostatnio coraz częściej działam z rozmysłem. specjalnie. metodycznie. uparcie.
skrupulatnie wyplątuję się z narzuconych mi więzów. pozorny zjazd po równi pochyłej aż na samo – równie pozorne – dno.
spokojnie, ta formuła po prostu się wyczerpała. mam już inny pomysł. inny kształt. i coraz mniej czasu do zmarnowania.
bardzo państwa przepraszam, jeśli zawiodłam, ale nie miałam innego wyjścia. to musiało się stać.
ostatecznie i nieodwołalnie.
stoję w poprzek i nie przesunę się ani o milimetr.



















tak, tego dni oświeciło mnie ostatecznie.


Dodaj komentarz