są takie chwile, kiedy paroksetyna, wenlafaksyna i reszta wszelkiego gówna
po prostu nie pomaga. nie działa. i już. to są te zwykłe, codzienne chwile,
w których chce nam się płakać, bo we własnym mniemaniu
zostaliśmy zranieni, odtrąceni czy co tam sobie jeszcze wymyślimy.
bo oczywiście nie mamy racji, o czym świat nas zaraz chętnie poinformuje
jako jedyny obiektywny i na zawsze wszechwiedzący.


Dodaj komentarz