a raczej: nie śpię, bo przytrzasnęłam sobie szyszynkę drzwiami od kredensu.
kilka tygodni temu coś mi się poprzestawiało w głowie,
przemeblowało i zaklinowało – skutkiem czego: przestałam spać.
trzymam kredens. lub kredens trzyma mnie. w kleszczowym uścisku.
Co robić, droga redakcjo? Jak żyć? Jak spać? Pomóżcie,
dobrzy ludzie, napiszcie – jak śpicie, gdzie, jak długo,
niekoniecznie z kim, a raczej, od której do której, czy pijecie
gorące mleko, melisę, whisky, liczycie barany, tulicie chrapiącego
wniebogłosy psa, słuchacie nagrań z kwiczeniem delfinów
czy najnormalniej w świecie żrecie tabletki nasenne? Help.


Dodaj komentarz