jak nie deszcz, to śnieg. jedno lepsze od drugiego. nie wiadomo już, czy śmiać się, czy płakać.

dzień przed naszym przyjazdem było załamanie pogody. poprzedni turnus strzaskał się na heban w alpejskim słońcu.

my roztrzaskamy się o zawieje i zamiecie śnieżne.

taras gruntownie wymyty deszczem zostanie teraz pokryty kolejnymi warstwami śniegu.

w rzeczy samej.

puchowa pierzynka. na szczęście już nie pada. ani deszcz, ani śnieg.


Dodaj komentarz