lekko i nieznacznie powiało wczoraj wiosną. wraz z niepokojem. gdyż wiosna jest jasna i prześwitująca,
niczego się przed nią nie ukryje. a ja wciąż wolę się schować w ciemnych zakamarkach zimy.
ryć sobie tajne korytarze pod powierzchnią szarych poranków i stukotać skrycie pod przykryciem
popołudniowych ciemności. więc z ulgą powitałam dzisiejsze za-śnieże-nie. choć w moim stanie
wiosna byłaby wskazana. skazana. na na na na.
połykam małą białą tabletkę na grzeczność. czekam,
napierdalając bucikiem w stołową nogę. błądzę oczami, stukam palcami,
nasłuchuję. nie nadchodzi.
no cóż, dziękuję. pozostaję z wyrazami szacunku
w chaosie.


Dodaj komentarz