
mam coraz mocniejsze, przepełnione żalem i rezygnacją, poczucie, że nie chcę już dłużej
żyć w tym kraju.
coraz częściej i coraz bardziej realnie myślę o
emigracji.
jestem obywatelem drugiej kategorii.
nigdy nie byłam karana, nie złamałam przepisów, nie naruszyłam zasad.
wypełniam swoje obywatelskie obowiązki, głosuję, angażuję się, zależy mi.
miesiąc w miesiąc 19% zarobionych pieniędzy oddaję państwu.
regularnie płacę 1.000 zł ZUSu, nie korzystając ze zwolnień lekarskich i publicznej służby zdrowia.
zachęcano mnie do samozatrudnienia i rozpoczęcia działalności gospodarczej.
miało być cudownie. jest tragicznie.
teraz powinnam chyba sprzedać swoją nerkę, by spłacić państwu wszystkie finansowe powinności.
państwo w niczym mi nie pomaga. wręcz przeciwnie.
zabiera mi wszystko. łącznie z elementarnymi prawami obywatelskimi.

o moim życiu i planach na przyszłość decydują niedouczeni, ograniczeni i zaślepieni nienawiścią mali ludzie.
polski sejm odrzucił dzisiaj wszystkie projekty ustaw o związkach partnerskich. wszystkie.
równocześnie w projekcie budżetu na 2013 rok przywrócono Fundusz Kościelny z kwotą 94,3 mln złotych.

dla niezorientowanych – w żadnym z projektów ustawy o związkach partnerskich (jedno- i dwupłciowych)
nie było mowy o adopcji dzieci przez pary homoseksualne. w żadnym.
była tylko mowa o elementarnych prawach, które przysługują wszystkim obywatelom Rzeczpospolitej. wszystkim.
oprócz nas. lesbijek i gejów.
jesteśmy pozbawieni podstawowych ludzkich praw.
nie możemy zarejestrować naszego związku. nie możemy w świetle prawa dziedziczyć po sobie.
nie możemy – jako totalnie obce sobie osoby – dowiadywać się o stan zdrowia partnera przebywającego w szpitalu.
to okrutne, nieludzkie i chore.
czy dzięki tej niesprawiedliwości polskie społeczeństwo jest zdrowsze, mocniejsze, bardziej prawe i szlachetne?
czy dzięki tej heteronormatywnej dominacji w polskich rodzinach znika przemoc, alkoholizm, kazirodztwo i reszta patologii?
czy dzięki tej nienawiści polski kościół staje się bardziej chrześcijański?
jestem kobietą. mam 34 lata. mieszkam w Warszawie.
prowadzę własną firmę. płacę podatki. stan cywilny: panna. bezdzietna.
od ponad 4 lat w związku z Sylwią. kobietą. lat 34. prowadzącą własną firmę, płacącą podatki.

jesteśmy lesbijkami, więc jesteśmy złe, chore, zboczone, wynaturzone. stanowimy zagrożenie dla zdrowej tkanki polskiego społeczeństwa.

jesteśmy siedliskiem moralnej zgnilizny, mentalnego zepsucia i psychicznej gangreny.
mamy dwie mopsiczki, które kochamy równie chorą i zboczoną miłością.

mamy kredyt hipoteczny na 30 lat. mamy setki obowiązków obywatelskich i zero praw.

o naszym życiu decyduje grupa światłych i moralnie doskonałych posłów na sejm, opłacanych sowicie z naszych pieniędzy.

taką patologię jak my powinno się tępić. to nie jest miłość, to choroba, którą trzeba leczyć. najlepiej elektrowstrząsami.

homoseksualizm namieszał nam w głowach, dlatego zuchwale domagamy się takich samych praw, jakie mają inni obywatele.
zamiast cieszyć się, że obecnie zboczeńców nie trzyma się w gettach i obozach koncentracyjnych,
zamiast siedzieć w domu i po kryjomu uprawiać swój chory proceder –
my mamy czelność chcieć więcej.
nie prosimy o żadne przywileje, specjalne traktowanie, ulgi i benefity.
prosimy o godność i respektowanie naszych obywatelskich praw.
lesby, geje, cała Polska z nas się śmieje.

okazuje się jednak, że nasze żądania są „absolutnie sprzeczne z naturą i konstytucją Rzeczpospolitej Polskiej”.

a skoro już o konstytucji mowa, to w trybie natychmiastowym
należałoby z niej wykreślić dwa zupełnie nieaktualne i niepotrzebne zapisy:
Równość wszystkich wobec prawa i instytucji państwa.
oraz
Rozdział kościoła i państwa.

moje pełne stanowisko w tej sprawie oraz nawiązania do niektórych wątków pojawiających się w komentarzach –
znajdziecie w kolejnej notce:
https://dev.zazie.com.pl/2013/01/appendix-do-w-zwiazku-z-miloscia-nie-pytaj-o-polske/


Dodaj komentarz