
przespałam się jakieś szalone trzy godziny, po omacku wypiłam poranną kawę i dokończyłam robotę. zapisz. wyślij. wyloguj. i dalej. trzymając się ściany poszłam pod prysznic, rozczesałam i wysuszyłam kołtun na głowie, a następnie drżącą ręką namalowałam sobie eyelinerem oczy, trochę krzywo, ale chujże z tym – ważne żeby mój rozmówca wiedział…

albo dopadło mnie jesienne przesilenie, albo naprawdę przesadziłam z robotą. od tygodnia dzień w dzień siedzę po nocach, śpię po 4 godziny na dobę, weekendów ostatnio nie miewam. chyba się nieco zmęczyłam. odpocznę dopiero koło czwartku. albo i nie odpocznę, tylko wezmę kolejne zlecenia. znacie coś dobrego na wzmocnienie?…

strona główna > codziennik > mopsy > kumok > miszur > czuczu jeden z najbardziej rozczulających momentów – chwila, w której zakatarzona Miszur zapowietrza się i nie może złapać oddechu, a Kumok usiłuje ją ratować. no cóż, typowe dla mopsów problemy z oddychaniem – zwane czasem katarem wstecznym (reverse sneezing) –…

oprócz werbalnego wyżywania się i psychicznego wywnętrzania na blogusiu – robię konkret. dla siebie. czyli co? badam się. choć tego nienawidzę. półtora roku temu na badania zaciągnęła mnie Aśka. kategorycznie zleciła, co mam zbadać i polazłam jak ta krowa na sznurku. Aśka poszła ze mną po wyniki, sprawdziła co i…

I tip on alligators and little rattle snakers but I’m another flavor – something like a terminator ain’t no equivocating – I fight for what I believe why you talkin’ bout it? nigdy nie byłam miss publiczności ani najmilszą uczennicą w klasie. nie oczekujcie ode mnie zbyt wiele ;) nie…

strona główna > codziennik > mopsy > kumok > miszur > czuczu a tłum ma zawsze rację. dlatego unikam większych zbiorowości. także w pracy. odkąd powróciłam na ciepłe łono frilansu – w pracy nieustannie towarzyszą mi dwa mopsy: zazwyczaj są bardzo pomocne. podrzucają mi hasła i slogany reklamowe, negocjują przez…

to smutne, że niektórzy nie potrafią żyć bez medialnej blogowej wrzawy. niech się dzieje, cokolwiek! ale niech się dzieje. byle tylko unicestwić tę dojmującą pustkę i ciszę wokół siebie. byle tylko coś zawrzało i rozgrzało tę smutną wczesnojesienną atmosferę. dramatycznie napompowane wpisy, teatralne gesty, biesiadne klimaty stypy, zamiatanie potem na…

porzygawszy się mentalnie po raz kolejny, postanowiłam dać sobie spokój. jak mówią starzy górale: z gówna bata nie ukręcisz, a ze żmii człowieka nie zrobisz. cyrkowe żonglowanie ku uciesze tłumów wiotkim jak trzcina i na wpół śpiącym ciałem – jest najohydniejszą, najokrutniejszą, najprymitywniejszą i najbardziej odrażającą rzeczą, jaką w życiu…

now I’m not looking for absolution forgiveness for the things I do but before you come to any conclusions try walking in my shoes a jakby wszystkiego było jeszcze zbyt mało, dopadła mnie boleść straszliwie fizyczna. i tak od rana, tłukąc uparcie tekst za tekstem, popijam kawą ketonal forte.…

I po co czytasz komentarze sfrustrowanych miernot? Niech się durnie trują jadem, oszczędź sobie złego. nie mogę patrzeć na to wszystko, co się teraz dzieje. co się wyprawia. bezwstydnie, bezmyślnie i bezlitośnie. prymitywnie, prostacko i hucpiarsko. nie chcę i nie będę w tym uczestniczyć. to chore. i bezdennie głupie. masz…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek