
nie mieć siły do życia to ciężki grzech. chyba nawet śmiertelny. zastanawiam się, czemu żyję. i czuję się winna. jest mi po prostu głupio. if death… if death comes and asks for me do me a favor and tell it to come back tomorrow because my debts haven’t been…

♥ = + – ∞ machinalnie przeglądam serwisy internetowe. od wyborczej i onetu po super expres i fakt. wszędzie kłują mnie w oczy czarno-białe zdjęcia Aśki i absurdalne tytuły, których nie rozumiem. których nie czuję. w które nie wierzę. Joanna Sałyga nie żyje. Znana blogerka przegrała walkę z rakiem. Joannę…

nie obchodzę Halloween. nie mam dystansu do krwi, zombie, szkieletów i śmierci. z tego całego okołolistopadowego nekrofestiwalu wybieram dynię uśmiechnięta jak słońce. dyńkowy totem zawisł nad barem Posłańca Uczuć. ponad dyniowym ciastem i galaretką z pigwy. udało mi się wyjść z domu. tylko dlatego, że do Posłańca. inaczej zostałabym…

więc to dzisiaj, Joanka… Ty to jednak jesteś szprync! :) leć wysoko! She packed her bags last night pre-flight zero hour nine a.m. and she’s gonna be high as a kite by then… moja najdzielniejsza Śfinko w Kosmosie! jesteś teraz wszędzie. i pewnie aktualnie zarządzasz huraganem nad Ameryką ;) …

obiecałam sobie, że będę milczeć. i milczałam, zaciskając zęby. teraz powiem niewiele więcej. ale powiem. przeraża mnie łatwość, brak refleksji i beztroska niefrasobliwość, z jaką rzesze anonimowych i milczących dotąd przez 914 dni internautów teraz – wypełzłszy ze wszystkich dziur i zakamarków sieci – zamieszcza komentarze, komenciki i komciaczki smutek.…

pytacie: co u mnie, jak ręka oraz czemu milczę. u mnie akurat pod górkę. ręka bez zmian, finanse takoż, a i nastrój siadł po ostatnich wynikach badań. mięśniaki w macicy oraz wielokomorowe torbiele w obydwu piersiach – to nie jest to, co aktualnie potrzebne mi do szczęścia. dziękuję, mam już…

moje rozpaczliwe próby zaklinania i afirmacji rzeczywistości – że przecież w gruncie rzeczy jest dobrze, jest super, poradzę sobie ze wszystkim, będę pracować trzy razy więcej, sześć razy efektywniej i osiem razy dłużej, aż w końcu wyjdę na powierzchnię, ba! wyskoczę niczym delfin um i radośnie klasnę płetwą o…

dzbanek kawy, dzbanek herbaty i jedziemy z robotą. plan na dzisiaj: lista dialogowa dziesięciu odcinków dobranocki. skończę pewnie głęboką nocą. na szczęście bajucha jest śmiechowa, więc rechoczę radośnie nad klawiaturą. chyba w końcu dojrzałam do tego, że praca jest naprawdę ważna – posiada cudowną moc trzymania mnie w pionie. wczoraj…

a poza tym byłam w lublinie na konsultacji. od 4 dni oprócz serotoniny hamujemy także wychwyt zwrotny noradrenaliny. jest lepiej. usiadłam do pracy. nadganiam zaległości. ponadto rozstałam się z moim księgowym, który od 20 miesięcy źle naliczał składki mojego ubezpieczenia, przez co naraził mnie na 9.000 zł (słownie: dziewięć tysięcy…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek