
niedzielnego poranka dowiaduję się, że Whitney nie żyje. w głowie mam dwie piosenki i trochę bezsensownej złości, z którą nic nie mogę zrobić. oto głos, który wywoływał wypieki i przyspieszone bicie serca u 12-letniej Olgi: i ukochana piosenka Olgi dorosłej: oraz duet idealny – Whitney & George: i…

najedzona, wyspacerowana, dotleniona, z uśmiechem godnym sobotniego wieczora… przypadkiem dowiaduję się, że kolejna – piękna, młoda i utalentowana – umiera. tak po prostu. z godziny na godzinę przestaje istnieć. w jej własnym domu zabija ją czad. śpij spokojnie… śnij przepięknie i kolorowo, tak jak rysowałaś… wstrzymuję oddech. moja paranoja na…

strona główna > codziennik > mopsy > kumok > miszur > czuczu po tygodniu przykładnego – jak nigdy! – leżenia w domu, łykania tabletek, wygrzewania się pod kołdrą i innych cudownych zabiegów mających przywrócić mi pełnię sił witalnych bez kaszlu, gorączki, smarków do pasa i strumieni potu – wiem jedno: mam…

mówię to, co myślę i tak też piszę. chętnie podyskutuję, proszę bardzo. nawet z Lilką. mogę perorować na najbardziej absurdalne tematy. nie moderuję postów czytelników przed opublikowaniem. nie kasuję niewygodnych komentarzy czy słów krytyki pod moim adresem. jeśli jednak ktoś sądzi, że może sobie tutaj tak po prostu wejść i…

strona główna > codziennik > mopsy > kumok > miszur > czuczu najpierw trzeba się ponapierniczać piąsteczkami: potem coś przekąśić… o poranku wpiernicza się także biały ser. mordą rzecz jasna. z mordą upapraną białym serem sępi się o resztę. o cokolwiek. nawet o czarną kawę bez…

och, jak łatwo co poniektórym głosić jedynie słuszną prawdę, wypowiadać się ustami pokrzywdzonych i wymierzać sprawiedliwość domniemanym katom. jakże wygodnie jest, siedząc w fotelu, zabierać głos nie proszonym, dyskutować coraz głośniej i głośniej, i wskazywać palcem, nie bacząc na nic. jak wielką sztuką byłoby po prostu się zamknąć. …

rozłożyło mnie na czynniki pierwsze. nie mam na nic siły. zawsze sobie myślę, że będąc chorym i leżąc w łóżku, można nadrobić wszystkie zaległości w czytaniu, pisaniu, oglądaniu filmów i robieniu wszystkiego, na co zwykle nie ma się czasu w dni codzienne, powszednie i zdrowe. pam param pam. jasne. jedyne…

strona główna > codziennik > mopsy > kumok > miszur > czuczu oto rozpoczął się dzień, w którym kawa na stole stygnie mi zbyt szybko – a urlop wzięty na dopilnowanie kilku spraw okazał się pełnoobjawowym okresem chorobowym z bólem gardła i gorączką. czy ja się ostatnio nie chwaliłam, że jestem…

ostatnia środa tegorocznego stycznia. mój dzień na słuchanie radiohead. jutro zaczynam żyć normalnie. nie chcę już samej sobie grać na nosie, sprawdzając, ile wytrzymam i kiedy pęknę, kiedy wybuchnę, kiedy się rozpierzchnę. nie potrafię dziś wysiedzieć przy pracowym biurku. chcę się położyć na podłodze. i spokojnieć. spokojnieć. spokojnieć…

strona główna > codziennik > mopsy > kumok > miszur > czuczu Baks pojechał do swojej nowej rodziny, a ja mam złamane serduszko. przeglądam jego zdjęcia, których jeszcze nie wrzuciłam na bloga. mój pierwszy wielki mops, grubiutki synek mamusi. kładłam się obok niego na podłodze i obejmowałam go mocno. jest co…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek