
nieszczęścia chodzą parami – jak ślepy z głuchym i kulawy z garbatym. stracić pracę to za mało. do pełni szczęścia potrzeba jeszcze spektakularnej awarii hardware’u. niniejszym dysk Sydowego iMaca 24” wraz z zasilaczem poszły się gonić. ot, narzędzie pracy. podczas gdy Syd usiłowała reanimować pacjenta, ja zadałam na fejsbuczku dyskretne…

nie mam czasu. nie nadążam. miotam się. frustruję. zdjęcia czekają na obróbkę. setki zdjęć, notki, zabawki. wszystko czeka. w zawieszeniu. na lepsze czasy. Syd straciła pracę. tak ot, po prostu. z dnia na dzień. wraz z wypłatą, rzecz jasna. tymczasem mamy kredyt na 30 lat z ratą wysoką fchuj, mieszkamy…

wychodzę z cienia i spaceruję słoneczną stroną ulicy. na przekór wszystkiemu. nie boję się. czuję, że będzie dobrze. wiem. że wszystko. będzie dobrze. jesteś. jesteś. jesteś. nawet bez pracy jesteś dla mnie najbardziej cacy :* dąb. brzoza. lipa.

tak na szybko melduję, że jesteśmy, żyjemy i mamy się świetnie. było cudownie, bosko i rodzinnie, zdjęć mam pierdyliard i ciut ciut ale nieustający sajgon warszawskiej rzeczywistości porwał nas z miejsca i kręci młynkiem niczym powietrzna trąba. więc na fotorelację i opisy wszelkich wiechlickich przygód mopsich oraz radości międzyludzkich trzeba jeszcze chwilę…

najpierw wymyślić te wszystkie pizdryki, kabelki, kulki bawełny – a potem zablokować się na cacy, nie powiedzieć ani słowa, zacisnąć usta i krzyczeć wewnątrz własnej głowy. jest ze mną coraz kurva lepiej. może jeszcze zacznę się rumienić ze wstydu i zasłaniać twarz rozedrganymi kończynami. myślałam, że akcje z paraliżującą nieśmiałością zakończyłam…

dzisiaj myślę o sobie. co? ano to, że nie podołałabym nawet pracy na kasie w tesco. o zawodowym pisaniu na zadany temat nie wspominając. i oto przed nami podpunkt drugi: wrodzony ateizm i sceptycyzm poznawczy a wiara w siebie i swoje możliwości. chciałabym napisać cokolwiek więcej, ale rozdziera mnie na pół…

ślimak, ślimak, pokaż rogi! rzuć ostrym słowem, postaw się i obszczekaj, hop do przodu! wygrażaj pięścią i trzaskaj ostrogami! do boju, mały kozaku! ale niech no tylko ktoś spojrzy krzywo. niech no zahaczy groźnym okiem o ślimaczy czułeczek – ty już się kulisz, chowasz i wyślizgujesz. już cię nie ma.…

noc minęła mi upojnie, gdyż albowiem Miejskie Przedsiębiorstwo Chaosu i Robót Drogowych postanowiło wyremontować nawierzchnię ulicy przebiegającej pod naszym balkonem, a konkretniej – tuż obok sofy, na której spałam dziś z mopsami. jako że Syd wizytuje weekendowo miasto Breslau, ja oddaję się rozpuście łóżkowej z udziałem 2x czterech krzywych nóżek i dwóch…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek