jest jak jest. czyli przeważnie śmiesznie.
nie mogę traktować siebie zbyt serio,
bo bym oszalała. jeszcze bardziej.
daj se siana, jesienny mały boże.
jak długo można mieć trądzik młodzieńczy
i duchowe rozterki dojrzewania płciowego?
jak często można tracić poczucie sensu życia
i gubić swój własny wątek?
ile razy dziennie da się skakać z balkonu
i sunąć majestatycznie nad ośnieżonymi dachami miasta?
ile słów napisać, które miałaby jeszcze bardziej obrazowo,
jeszcze bardziej przejmująco i głęboko opisać, że
jest mi chujowo jak jasna cholera.
w ramach protestu postanowiłam zacząć siebie ignorować.
mam dosyć. chcę żyć beztrosko i nie martwić się.
podobno pieniądze rozwiązują większość życiowych problemów.
więc niniejszym postanowiłam być bogata.
ipse dixit.




Dodaj komentarz