tuż po 23.00 – po skończonej niedzieli,
po skończonej pracy, złożonej prezentacji, zatwierdzonej koncepcji
umościłam się w łóżeczku z książeczką i herbatką,
a następnie od niechcenia sprawdziłam pocztę mailową w telefonie,
gdzie czekało na mnie słodkie zapytanie:
a czy mogłabyś zaprezentować coś jeszcze?
teraz może coś kontorwersyjnego, zaskakującego.
coś, o czym napiszą media…..
niestety na rano. dasz radę?
jasne, że dam radę.
od szaleństwa ratuje mnie tylko wenlafaksyna
oraz sympatia dla tego klienta ;)



Dodaj komentarz