za custom mojej blythe’owej Vanilli zabrałam się jeszcze w sierpniu. i nie był to dobry pomysł…

upał, chaos i nieustannie zmieniająca się koncepcja wizualna mojej małej bohaterki – już na początku powinny mi dać do myślenia…
nawet podczas pracy wahałam się, czy iść w stronę wersji totalnie słodkiej czy lodowato oziębłej…

ale te dylematy nie przeszkadzały mi w upartym rzeźbieniu linii ust Blythe
no i wyszła słodka. za słodka. i jednak trochę kiczowata.

patrzyłam na nią i wahałam się.
kiedy przymierzyłam wig i ustawiłam inny kolor oczu – nie miałam już żadnych wątpliwości:

wszystko idzie do poprawki. czyli szlifujemy faceplate do czysta i zastanawiamy się, co dalej ;)


Dodaj komentarz