oprócz werbalnego wyżywania się i psychicznego wywnętrzania na blogusiu – robię konkret.
dla siebie. czyli co? badam się. choć tego nienawidzę.
półtora roku temu na badania zaciągnęła mnie Aśka.
kategorycznie zleciła, co mam zbadać i polazłam jak ta krowa na sznurku.
Aśka poszła ze mną po wyniki, sprawdziła co i jak, huknęła mnie profilaktycznie w łeb,
żebym sobie zapamiętała raz na zawsze, a potem poszłyśmy na suszi.
w zeszłym tygodniu sama polazłam. bez sznurka.
upuściłam krew. ekg zrobione. usg we wtorek.
w poniedziałek chirurg obejrzy znamiona na mojej skórze.
to tyle w kwestii walki o jedynie słuszną prawdę we wszechświecie i internecie.
jedynie słuszną i najprawdziwszą prawdą
jestem ja i moje życie.
ps. oraz oczywiście moje durne przekonania na każdy temat,
którymi tak ochoczo dzielę się tutaj ze światem.
jesień przyszła.
Kumok nosi kasztany w mordzie
i zaciesza na maksa.
po pierwsze powinnam wyłączyć komputer.
ale mam tyle deadline’ów, że nie wiem, co najpierw.
ok. powoli. spokojnie.


Dodaj komentarz