Nie mów mi: „Bądź realistką”
Ja, kochanie, chcę mieć wszystko!
nie słucham nikogo, wiem swoje, pędzę na oślep z rozwianym włosem,
trzydzieści centymetrów ponad chodnikami. jak spadam, to z wysoka i prosto na twarz.
osiągam dno w wielkim stylu, z towarzyszeniem orkiestry dętej i ślicznej sekcji rytmicznej.
dziś po raz kolejny wpakowałam się w kłopoty, sięgnęłam bruku i po raz enty przekonałam się,
że żaden meksyk nie jest ostateczny, że byle kanał może okazać się rowem mariańskim,
a każdy nawet największy dół ma swoje drugie dno, w które można wpaść jeszcze głębiej i jeszcze boleśniej.
siedziałam dziś w samochodzie i płakałam.
nie przymierzając – cierpiałam jak maria peszek w bangkoku.
i wtedy usłyszałam tę piosenkę:
jesteś SYDEM, który sprawia,
że od razu się naprawiam.
a na jedno Twoje: TAK
się zaczyna świat
padam, padam
tak się cieszę, że Cię mam
nikomu Cię nie dam
padam, padam


Dodaj komentarz