jako wieloletnia i doświadczona konsumentka tymoleptyków z grupy SSRI
mogę sobie pozwolić na ten oto niebanalny wyczyn. so… let’s do this, gangsta!
dla wszystkich, którzy chcieliby wiedzieć, jak wygląda gwałtowne zejście
z 40 mg paroksetyny dziennie do 0 mg tejże – otóż wygląda ono mniej więcej tak:
moje neuroprzekaźniki oszalały, a ja – siedząc przy komputerze – kurczowo trzymam się krzesła,
bo cały czas mam wrażenie, że lecę w dół, a moja głowa za chwilę roztrzaska się o podłogę.
raz za razem przechodzi przeze mnie wiązka prądu, która wprawia serce w palpitacje, a ręce w drżenie.
jest mi słabo, mam zaburzenia widzenia, lekkie poczucie odrealnienia, a w bonusie efekty specjalne
w postaci ścieżki dialogowej do dobranocki, którą właśnie tłumaczę na polski. serial pełen jest dziwnych dźwięków –
charczenia, gulgotania, kwiczenia i innego napierniczania paszczami w przerwach między klasyczna wymianą zdań między bohaterami.
oczywiście wszystkie odmiany gulgotania i pierdzenia ryjem muszę onomatopeicznie uwzględnić w tekście. hell yeah!
K. tłumaczy mi, że: – zazwyczaj takie rzeczy są w tonie, więc nie trzeba ich nagrywać,
ale tym razem zrobili nam numer i aktor musi to wycharczeć do 30 odcinków, a docelowo chyba do 65.
bardziej niż sobie współczuję aktorowi. trzymam się ścian i klawiatury, ale jadę z tym koksem pomimo.
I need that job desperately, więc nie dam sobie odpocząć ani jednego dnia w oczekiwaniu na „aż mi przejdzie”.
zazwyczaj takie leki odstawia się tygodniami, stopniowo zmniejszając dawkę, żeby mózg nie oszalał.
ale ja nie mam czasu, sorry. muszę szybko przesiąść się na escitalopram, którego jeszcze nigdy nie brałam.
czy Elicea okaże się w końcu panaceum na wszystko,
z czym przez ostatnie 10 lat próbował sobie poradzić Seroxat?
tym, którzy już biorą oddech, żeby w komentarzach podzielić się ze mną wszystkimi alarmującymi doniesieniami
na temat obezwładniającej szkodliwości długotrwałego przyjmowania selektywnych inhibitorów zwrotnego wychwytu serotoniny –
chętnie opowiem o tym, jak szkodliwe i obezwładniające jest życie z nerwicą natręctw, depresją i ADHD.
tymczasem wracam do pracy.
pocharczeć sobie z angielskiego na polski i poumierać we wnętrzu własnej głowy.
Remember what the Dormouse said….
feed your head.
feed
your
head



Dodaj komentarz