od kilku dni nie jestem w stanie słuchać niczego prócz radiohead.
ta muzyka jest najbliżej krwioobiegu. jak zapach idealnie wtopiony w skórę,
którego nie czuć. a przecież jest. jest nie mną. a jednak ze mną.
niknie cienka granica między skórą a dźwiękiem, między oddechem a głosem.
okazuje się, że na samym dnie olgi siedzi mały wredny thom yorke i ma światu za złe.
olga wręcz przeciwnie. koloruje czasoprzestrzeń, fotografuje lalki, tworzy opowieści.
byle tylko nie zniknąć. nie stracić wątku. nie osunąć się bezwładnie i nie wpaść
w szparę między tapczanem a szafą, w której na chwilę zniknęła pewnego popołudnia
w wieku lat 13 i pół, w jednym z warszawskich szpitali, na oddziale chorób różnych,
tracąc przytomność i równowagę czasoprzestrzenną. dokładnie widziała jak wpada w tę szczelinę meblościanki.
od tego czas boi się, że znów zacznie spadać, lecieć bezwładnie w dół, aż zniknie.
dlatego teraz stara się utrzymać dłonie na rzeczach konkretnych, namacalnych i prawdziwych.
by w razie czego złapać się ich w ostatniej chwili przed lotem w głąb króliczej nory.
I’m not here
This isn’t happening
I’m not here, I’m not here


Dodaj komentarz