Strona główna » zarządzanie kryzysowe
, ,

zarządzanie kryzysowe

jeśli sądziłam, że kryzys oznacza jedną osobę bez pracy, a drugą na średniej pensji – myliłam się.
kryzys oznacza dwie osoby bez pracy. oraz dwa mopsy.
oraz kredyt, którego miesięczna rata wynosi niemal równowartość mojej regularnej ex-wypłaty z agencji reklamowej.
tak, wiem. przyszalałyśmy z tym kredytem zaciągniętym w okresie finansowej prosperity, ale cóż. zdarzyło się.

ale ponieważ „jestem zaangażowana w inne projekty poza agencją reklamową”,
z których miesięcznie wyciągam zawrotną sumę jakichś 600 (sześciuset!) złotych –
więc nie powinno być problemu, co nie?

dlatego wybaczcie mi, że wyprzedając nasz księgozbiór, aktualnie zmuszona jestem
opakowywać książki w starą tapetę zamiast w eleganckie koperty bąbelkowe.

oto kolejna porcja kolekcjonowanych latami białych kruków, które teraz muszą odlecieć w daleki świat.

 

proszę, kupujcie nasze książki… dramatycznie potrzebujemy kasy :)

https://dev.zazie.com.pl/miasto-ksiazek/

udostępniajcie, polecajcie znajomym…
grosz do grosza, ziarnko do ziarnka i… musimy dać radę :)

 

oprócz tego – oczywiście – szukamy pracy w formie zleceń:

Zazie -jako copywriterka, redaktorka i autorka tekstów wszelakich
Syd – jako graficzka, web designerka i dtp’owiec

pracujemy szybko, profesjonalnie i wystawiamy faktury VAT

 

 

 

poważnie rozważamy także tresurę mopsów do występów cyrkowych:

mopsiki mopsy

tutaj Miszurek ćwiczy w stanie nieważkości na wyrzutni do Miszurków

 

 

oraz chodzi na rękach (aka przednich mopsołapkach)

 

 

Kumek natomiast powiedziała, że ona się wydurniać nie będzie i szuka konkretnej konceptualnej roboty.

 

 

 

 

 

 

KOMENTARZE

2 odpowiedzi do „zarządzanie kryzysowe”

  1. Mnie robota tez rzuciła. Żyjemy jako – tako ponieważ moja narzeczona piastuje skromna posadę, kiepsko płatną i nielekką psychicznie, ale co robić… Spadek ciągle w drodze ;).
    Mamy suczkę Jacka Russela Teriera, ona nam robi za całodobowego terapeutę dyżurnego ;). Niedawno przechodząc Krakowskim przedmieściem, wpadłam na pomysł żeby klapnąć gdzieś pod Uniwersytetem, położyć czapkę na drobne ( z piątką na zachętę) i pokazywać jackowe sztuczki. Może pies na mnie zarobi? Bo ja na psa raczej nie ;)
    Przeraziła mnie ta perspektywa ale też pokazała jak bardzo w tym położeniu jest mi ciężko, mimo naszej jeszcze nie najgorszej sytuacji.
    a trzeba było się do PSL-u zapisać „zawczasu” :))

  2. Awatar masiek

    Kumoka powaga mnie rozbraja.
    podziwiam was też za humor „mimo wszystko”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *