Strona główna » ja gorę!
, ,

ja gorę!

mimo niewątpliwie południowego wyglądu i rodowodu tatarsko-krymskiego
z natury jestem typem północnym i w upale po prostu zdycham.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

przestaję funkcjonować, myśleć i chcieć. cierpię, goreję i słabnę.
wczoraj oprzytomniałam dopiero o 17.00, wcześniej złożwszy członki w cieniu sypialni,
procesy życiowe ograniczając do minimum w oczekiwaniu na życiodajny deszcz.
nie doczekałam się, rzecz jasna. i dalej zdychałam – do wieczora, ku głębokiej nocy.
zazdroszczę czasem kobietom-jaszczurkom, które namiętnie wygrzewają się w lipcowym słońcu.
nie mam szans na egzotyczne wakacje, bo po prostu zaliczę śmierć w bikini i tyle.

co robić, droga redakcjo? jak żyć?

 

 

 

KOMENTARZE

4 odpowiedzi do „ja gorę!”

  1. Awatar bella

    lubie lato ale tylko w cieniu, jestem zawsze biala jak wyskubany kurczak :-) Czarne wlosy + biala skora = Wampir. Najbardziej wspolczuje mojej mopsiczce ktora bardzo zle znosi upaly….okladam ja mokrymi recznikami, jestem troche bezsilna, z Twoimi pieskami chyba jest podobnie?

  2. Awatar northern.sky
    northern.sky

    a ja już ku…nie mogę w tym edynburskim deszczu i wiecznych 15st.

  3. Awatar Pietrucha
    Pietrucha

    Ogólnie jetem odporna na słońce i zaliczam się raczej do jaszczurek, natomiast w piątek zaliczyłam podróż „Włókniarzem” relacji Poznań -Łódź o godzinie 16.50 odjazd ze stacji Poznań. Na zewnątrz było gorąco i duszno, ok. 35 st w cieniu i 85% wilgotności. To co mnie zastało w pociągu przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Sauna parowa to jest luzik w stosunku do wnętrza wagonów. Poza tym z takiej sauny zawsze możesz wyjść i się schłodzić. Jedno co sobie pomyślałam to to, że mogłam spokojnie zostać w pieleszach domowych przy wiatraku i po jaką cholerę ja jadę!!
    Dobrze, że kumpla dorwałam – Krystynę i myślałam, że go wycałuję jak zobaczyłam, że ma 2 litry wody. Po godzinie bluzkę mogłam wycisnąć, w całości przylepiłam się skajowego fotela i w dodatku przez pół drogi słońce waliło mi prosto w twarz. Otwarte okna nic nie dały i jednym słowem MASAKRA. Po dwóch godzinach jak już wszyscy byli spoceni równo to smród się zrobił jak małpie z dupy. Nie muszę wspominać, że skład miał dwa wagony a jechało nim dziesiątki ofiar stojąc przyklejeni do siebie. PKP zbliża ludzi, już po godzinie możesz wymienić płyny ustrojowe z sąsiadem. Wrażenia z jazdy niezapomniane, przynajmniej ludzie sympatyczni, woda się dzielą i nie tylko ja plackiem dzieliłam i kompotem, ogólnie pomimo naszej mentalności polskiej dało się odkryć odrobinę fantazji i zrozumienia w tych ciężkich chwilach.

  4. Awatar aselniczka
    aselniczka

    Ja tam lubię ciepłość. Tym niemniej ratuję się chłodnymi prysznicami (bez wycierania) oraz obkładaniem się zmoczonym pareo. No i wpierniczam rekordowe ilości lodów :) Z wiatrakami jest łatwiej, ale jeszcze nie przyszły z allegro ;]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *