mimo niewątpliwie południowego wyglądu i rodowodu tatarsko-krymskiego
z natury jestem typem północnym i w upale po prostu zdycham.

przestaję funkcjonować, myśleć i chcieć. cierpię, goreję i słabnę.
wczoraj oprzytomniałam dopiero o 17.00, wcześniej złożwszy członki w cieniu sypialni,
procesy życiowe ograniczając do minimum w oczekiwaniu na życiodajny deszcz.
nie doczekałam się, rzecz jasna. i dalej zdychałam – do wieczora, ku głębokiej nocy.
zazdroszczę czasem kobietom-jaszczurkom, które namiętnie wygrzewają się w lipcowym słońcu.
nie mam szans na egzotyczne wakacje, bo po prostu zaliczę śmierć w bikini i tyle.
co robić, droga redakcjo? jak żyć?


Dodaj komentarz